Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotka się w piątek z prezydentem Karolem Nawrockim. Czego można się spodziewać? - Chciałbym, żeby wszystkie powody, dla których te relacje nie wyglądają tak, jak powinny, również między prezydentami, ustąpiły - mówił w programie "Tłit" szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Podkreślił, że sporną sprawą są kwestie historyczne.
- Pamiętajmy o tym, że prezydent Zełenski po pierwsze angażował się w kampanię kontrkandydata Karola Nawrockiego, po drugie Karol Nawrocki ma doświadczenia negatywne z relacji polsko-ukraińskich związanych z kwestiami historycznymi. Jako prezes IPN-u prowadził kwestie ekshumacji przez wiele lat i ta sprawa po prostu gdzieś ugrzęzła i wbrew tym wszystkim optymistycznym komunikatom ministra Pawła Kowala, ona dalej nie jest na takiej ścieżce zmiany - powiedział Cenckiewicz.
- Są oczywiście jeszcze inne kwestie, już te bardziej bieżące, te związane z wielką polityką. Chodzi o pewną asymetrię i jakby wyprowadzenie tych relacji właśnie w kierunku symetrii, tzn. skoro Polska tyle daje i tyle pomaga Ukrainie, i bez Polski po prostu Ukraina swojej niepodległości w ostatnich latach nie utrzymała, no to Polska ma prawo domagać się przynajmniej w tych elementarnych kwestiach dotyczących historii jakiegoś symetrycznego traktowania - powiedział szef BBN.
Prace ekshumacyjne. "300 miejsc zidentyfikowanych"
- Jest prawie 300 miejsc zidentyfikowanych przez ekspertów Instytutu Pamięci Narodowej, w których najpewniej są pochowani bestialsko zamordowani nasi rodacy i rozmowy ze stroną ukraińską w tych sprawach wyglądają nie najlepiej. Oczywiście są jakieś jaskółki, ja się co do tego zgadzam i się bardzo z tego cieszę, tym bardziej, że jestem zwolennikiem dobrych relacji polsko-ukraińskich - mówił.
Cenckiewicz skomentował też słowa minister kultury Marty Cienkowskiej, która stwierdziła, że opóźnienia w pracach ekshumacyjnych są też ze strony polskiej, gdyż naukowcy boją się pracować w kraju ogarniętym wojną. - To jest to, co robi na mnie wrażenie. Cały czas ta strona rządowa zawsze winy szuka po stronie polskiej - mówił szef BBN. - Są okresy, czy są rejony, w których można uznać za mniej prawdopodobne działania wojenne i tam powinny te badania być prowadzone. Zresztą przecież to nie jest problem ostatnich 2-3 lat, tylko to jest problem wieloletnich zaniedbań - dodał.