Święta wojna. Tak Putin wykorzystuje Kościół Prawosławny do walki
22 lutego miną cztery lata od wybuchu wojny w Ukrainie. Rosjanie nie spodziewali się, że nasz sąsiad będzie się tak długo bronić. Aby utrzymać morale i wiarę w wygraną, rosyjskie władze zwróciły się o pomoc do mediów i... Kościoła. - Cerkiew robi z tej wojny świętą wojnę, bo śmierć za ojczyznę to jest niemalże odpuszczenie grzechu - mówił Marcin Łuniewski, gość programu "Didaskalia" u Patrycjusza Wyżgi.
- Bardzo duży nacisk jest stawiany w rosyjskich mediach i Kościele, żeby pokazać, że ta wojna jest święta, żeby pokazać cuda, które się dzieją na tej wojnie - tłumaczył rozmówca.
Co za "cuda" uznaje rosyjska cerkiew? - Święty obraz Matki Boskiej trafił na front i nagle zaczęła mirra ciec z tego obrazu na ręce żołnierza, który ją trzymał; w szpitalu dla weteranów miał się na oknach pojawić wizerunek Matki Boskiej - wyliczał ekspert.
Te działania przypominają podejście wyznawców islamu do świętej wojny. - To jest podobne jak w Iranie są czczeni męczennicy wojny z Irakiem w latach 80. Chodzi o to, żeby pokazać Rosjanom, że są po dobrej stronie historii, czy jak umrzecie to macie zbawienie - podsumował rozmówca.