"Stand-up Glapińskiego". Siemoniak reaguje na "SAFE 0 proc."
- To nie jest chęć wzmocnienia bezpieczeństwa Polski, zwiększenia liczby pieniędzy, tylko prosta reakcja na kłopot, jaki ma prezydent z wetowaniem bądź nie SAFE - mówił w TVN24 minister Tomasz Siemoniak. W ten sposób odniósł się do zaprezentowanego w środę przez prezesa NBP i prezydenta pomysłu "SAFE 0 proc.", który miałby być tańszą alternatywą dla unijnego programu dozbrajania.
Tomasz Siemoniak był w czwartek gościem "Rozmowy Piaseckiego" w TVN24. Minister koordynator służb specjalnych pytany był m.in. o tzw. SAFE 0 proc., które dzień wcześniej zaproponowali prezes NBP Adam Glapiński i prezydent Karol Nawrocki.
Prezydent i NBP z własnym SAFE
W opinii Siemoniaka propozycja NBP i Pałacu Prezydenckiego budzi wiele wątpliwości, a samo wczorajsze wystąpienie było tylko "kolejnym stand-upem Glapińskiego".
- Nie wierzę w to, że Glapiński przedstawi jakiś pomysł. To jest taka kreacja pieniądza, kreacja pomysłu, który pozostanie. To jest jak taki czarnoksiężnik, mistrz konferencji prasowych. Pamiętamy te jego słynne stand-upy - stwierdził minister.
Jak dodał, według niego, środowe wystąpienie wcale nie było obliczone na wzmocnienie bezpieczeństwa państwa, ale było reakcją na "kłopot, jaki prezydent ma z wetowaniem bądź nie unijnego SAFE".
- Dlaczego z tym nie wystąpiono wcześniej, gdy PiS zadłużał się na dziesiątki miliardów złotych, kupując dla wojska? Przecież Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych polega na tym, że sprzedaje się obligacje w Korei. Kupujemy na kredyt. Gdzie był wtedy prezes Glapiński? Z premierem Morawieckim, czy może prezes Glapiński do tego dojrzewał? - zastanawiał się Siemoniak.
Siemoniak: Nie dawajmy nabierać się na sztuczki
Siemoniak wyraził także przekonanie, że w inicjatywie chodzi o to, żeby znaleźć kolejny pretekst do krytykowania unijnego programu, choć rząd nie zamyka się na dodatkowe środki. - Trzeba powiedzieć "proszę bardzo, złóżcie propozycję". Naprawdę, na bezpieczeństwo nigdy za mało pieniędzy. Jeśli rzeczywiście tak jest, że w NBP nagle odnajduje prezes jakieś cudowne pieniądze, niech one służą - oznajmił.
Polityk zaapelował jednocześnie, aby "nie dawać się nabierać na takie sztuczki". - Będziemy prezesa Glapińskiego rozliczać z tej zapowiedzi, bo wczoraj mówił, że szczegóły to on poda, wobec czego będziemy czekać na podanie tych szczegółów. To nie jest poważne, że on mówi, że szczegóły poda i nikt nie wie, co to są za pieniądze 185 miliardów złotych. Tak ogromne pieniądze. On dopiero powie, skąd je weźmie - podsumował.
Źródło: TVN24