Spór o reformę PIP w Sejmie. "Lewica jest tym oburzona"
Donald Tusk zdecydował o definitywnym wstrzymaniu prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), która miała znacząco poszerzyć uprawnienia inspektorów pracy. Sprawdziliśmy, co do powiedzenia na ten temat w Sejmie mają politycy z opozycji, jak i z rządu premiera.
Zapytaliśmy parlamentarzystów z różnych ugrupowań, co sądzą o ostatnim ruchu Donalda Tuska. Lewica, której projekt był jednym z kluczowych elementów koalicyjnych zobowiązań, zapowiedziała kontynuację walki o reformę, z kolei posłowie z opozycji postawili sprawę jasno.
- Myślę, że nie jest to zdecydowane "nie" na sam pomysł, jakiejkolwiek zmiany jeśli chodzi o PIP, natomiast zdecydowane "nie", żeby w tym rządzie promowała się Lewica. Donald Tusk ma to do siebie, że zjada swoje przystawki koalicyjne - stwierdził Michał Nieznański z Konfederacji.
- To nie jest przypadek, że przed weekendem marszałek Czarzasty prężył swoje lewicowe muskuły i mówił, że Lewica będzie bronić pracowników. Zaraz we wtorek premier mówi, że tematu nie ma i ustawa spada. Upokorzył swojego koalicjanta, bo premier nie lubi, kiedy inne partie zbyt panoszą mu się w rządzie - dodał Radosław Fogiel z PiS.
- Miejmy nadzieję, że to już koniec. Premier Donald Tusk posłuchał Konfederacji. Obawiam się, że są niektórzy politycy, którzy łatwo się nie poddadzą. Decyzja, aby zakończyć pracę nad tą szkodliwą ustawą, jest dobrą decyzją - mówił Grzegorz Płaczek z Konfederacji.
- Lewica jest tym oburzona. To są wewnętrzne problemy obozu władzy. Oni muszą się ze sobą ułożyć, nam nic do tego. Faktem jest, że chcielibyśmy, aby ochrona pracy w Polsce była bardziej skuteczna - ocenił Jarosław Zieliński z PiS.
Co usłyszeliśmy od polityków KO i jak oni reagują na ruch Donalda Tuska? Więcej w materiale wideo.