Sikorski powiedział, co przekaże Nawrockiemu ws. Rady Pokoju
Ja się przygotowuję, aby prezydentowi przekazać ocenę wszystkich szans i zagrożeń związanych z Radą Pokoju - zapowiedział szef MSZ Radosław Sikorski podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie. Wśród zagrożeń wymienił m.in. niejasny status rady i jej przewodniczącego po skończeniu przez niego kadencji prezydenta USA.
Wicepremier Radosław Sikorski przyznał podczas konferencji prasowej w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie, że nie rozmawiał o Radzie Pokoju podczas spotkania z sekretarzem stanu USA Marco Rubio.
- Zaproszenie zostało zaadresowane osobiście na prezydenta, więc prezydent musiałby wykazać inicjatywę, że chce przystąpić do tej rady i rząd wtedy to rozważy i uchwałę na tak lub na nie podejmie. Jak rozumiem, to może być kwestią na Razie Bezpieczeństwa Narodowego już w czwartek - powiedział Radosław Sikorski.
Prezydent Karol Nawrocki zwołał na 11 lutego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i rzeczywiście jedną z kwestii ma być zaproszenie Polski do Rady Pokoju.
Sikorski o zagrożeniach związanych z Radą Pokoju
Sikorski w rozmowie z dziennikarzami zapowiedział, co przekaże prezydentowi w tej sprawie.
- Ja się przygotowuję, aby prezydentowi przekazać ocenę wszystkich szans i zagrożeń związanych z tą radą. Także zagrożeń międzynarodowych, chociażby dla niego. Członkiem rady już została Białoruś, kraj niekoniecznie wobec nas życzliwy. Zaproszona został Federacja Rosyjska i to wtedy gdy Putin bombarduje Kijów. I sama konstrukcja rady jest bardzo nietypowa. Także jej status jest niejasny, bo w Polsce wymagałaby ratyfikacji, a tutaj w Stanach Zjednoczonych, z tego co wiem, nie będzie nawet próby ratyfikacji. Niejasne jest też to, jaki będzie status tej rady i status jej przewodniczącego z absolutnymi prerogatywami po skończeniu przez niego kadencji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Powiem więcej, niejasne jest, co się wtedy stanie z pieniędzmi. A chcielibyśmy wiedzieć zawczasu - powiedział szeroko uśmiechając się Sikorski.
Szef MSZ dodał, że chciałby usłyszeć argumenty prezydenta za przystąpieniem do Rady Pokoju. Podzielił się również wątpliwościami co do konieczności wydawania miliarda dolarów z polskiego budżetu na odbudowę Gazy.
- Opozycja i to nie tylko prezes Kaczyński, ale też inni przedstawiciele opozycji powiedzieli, że trzeba wpłacić ten miliard dolarów na odbudowę Gazy. Miliard dolarów to jest dzisiaj 3,5 miliarda złotych. I to w sytuacji, gdy mamy i wyzwania w kraju, i walczącą Ukrainę. No więc ja chcę usłyszeć, dlaczego polski podatnik ma odbudowywać Gazę, którą przecież nie my zniszczyliśmy i to jeszcze w formule prawnej takiej pośredniej, bo przecież jeśli chcemy przeznaczyć pieniądze na odbudowę Gazy, no to jest budżet rozwojowy, jest budżet humanitarny, można to zrobić bezpośrednio. Ja nie widzę jakiegoś tsunami próśb czy entuzjazmu polskiej opinii publicznej na odbudowywanie Gazy. Ale pan prezydent na pewno ma swoje argumenty, których rząd oczywiście z szacunku dla głowy państwa wysłucha - dodał Radosław Sikorski.