Sensacyjne doniesienia ws. amerykańskiego lotniskowca. "To ktoś z załogi"
Greckie media sugerują, że pożar na lotniskowcu USS Gerald R. Ford mógł być wywołany przez członków załogi w celu protestu przeciwko przedłużonej misji. W przyszłym tygodniu statek opuści Morze Czerwone i zawinie do portu na Krecie.
Najważniejsze informacje:
- Pożar na USS Gerald R. Ford trwał 30 godzin.
- Greckie media wskazują możliwe celowe działanie załogi w ramach protestu.
- Lotniskowiec ma opuścić Morze Czerwone i popłynąć na Kretę.
Amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford zmagał się z pożarem przez 30 godzin, co spowodowało poważne uszkodzenia. Jak podaje portal greckiego dziennika "Kathimerini", ponad 600 członków załogi znalazło się w trudnej sytuacji - z powodu zniszczeń są zmuszeni do spania na podłodze lub stołach.
Eksplozje w Iraku. Bronie Iranu i USA nagrane w akcji
Czy załoga wywołała pożar?
Jak donoszą greckie media, pożar mógł być celowym działaniem członków załogi. Nieoficjalne źródła sugerują, że do tak desperackiego kroku mogło skłonić niektórych niezadowolenie z przedłużonej misji. "Mógł to być ktoś z załogi" - czytamy na portalu dziennika "Kathimerini".
Misja lotniskowca została przedłużona o trzy miesiące, a niewykluczone, że potrwa aż do maja 2026 r.
"Kathimerini" donosi, że USS Gerald R. Ford w przyszłym tygodniu ma opuścić Morze Czerwone i zawinąć do portu na Krecie. Decyzja ta może być związana z koniecznością przeprowadzenia dochodzenia w sprawie przyczyn pożaru.
Przedłużona misja a sytuacja na lądzie
Standardowa misja amerykańskich lotniskowców trwa pół roku, po czym odbywają się naprawy, a załoga odpoczywa. Pomimo trudnej sytuacji, USS Gerald R. Ford pełni kluczową rolę w operacjach na Bliskim Wschodzie, w tym przeciw Iranowi. Jak podkreśla emerytowany admirał John F. Kirby, taka intensywna eksploatacja jest nie do utrzymania bez konsekwencji.
- Nie można tak długo i intensywnie eksploatować statku, oczekując jednocześnie, że zarówno on, jak i jego załoga będą działać na pełnych obrotach - stwierdził admirał Kirby w rozmowie z "The New York Times".
Źródło: "Kathimerini"