Samolot zagłady poderwany. Przeleciał nad USA
W niedzielę mieszkańcy Central Valley zauważyli nad rejonem Fresno duży wojskowy samolot bez widocznych oznaczeń. Jak ustaliły amerykańskie media, był to Boeing E‑6B Mercury, znany jako "samolot zagłady”. Już wiadomo, co robił na kalifornijskim niebie.
Najważniejsze informacje:
- Boeing E‑6B Mercury przez ok. dwie godziny wykonywał podejścia i pozorowane lądowania na lotnisku Fresno Yosemite w Kalifornii.
- Maszyna, zwana samolotem zagłady, pełni rolę powietrznego stanowiska dowodzenia i łączności dla sił nuklearnych USA (NC3).
- Według ekspertów loty w tym rejonie to rutynowe szkolenie, którego celem jest przygotowanie do misji obrony kraju.
Świadkowie mieszkający na terenie Central Valley zwrócili uwagę na nisko lecący, duży samolot wojskowy, który wielokrotnie okrążał teren i podchodził do lądowania na Fresno Yosemite International Airport. Dane z serwisów śledzących loty oraz relacje obserwatorów lotnictwa wskazują, że maszyna spędziła w okolicy niemal dwie godziny, wykonując serię podejść typu touch‑and‑go.
Co to za samolot i do czego służy E‑6B Mercury?
Mediom i ekspertom udało się zidentyfikować samolot. To Boeing E‑6B Mercury zwany także samolotem zagłady - to maszyna, która według specjalistów jest w stanie przetrwać nawet wojnę atomową. Pogląd ten wynika z faktu, że maszyna może spędzić w powietrzu 72 godziny, dzięki możliwości tankowania podczas lotu.
Samolot używany jest przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych do kontaktu z atomowymi okrętami podwodnymi, a także z lądowymi siłami jądrowymi oraz nosicielami rakietowych pocisków balistycznych. Jedna z takich maszyn operuje obecnie na Bliskim Wschodzie.
Dlaczego E‑6B pojawił się nad Fresno i czy to powód do niepokoju?
Marynarka Wojenna nie podała szczegółów niedzielnego lotu, jednak eksperci twierdzą, że działania w okolicach międzynarodowego lotniska Fresno Yosemite to element rutynowego szkolenia. - W przypadku tych samolotów rutynowo przeprowadzane są szkolenia praktyczne, obejmujące lądowania typu touch-and-go, aby zapewnić, że załogi są przygotowane do operowania z szerokiej gamy lotnisk - stwierdził emerytowany generał dywizji sił powietrznych Clay Garrison, przewodniczący Castle Air Museum, w wywiadzie dla FOX26.
Flota samolotów Boeing E‑6B operuje głównie z bazy sił powietrznych Tinker w Oklahomie, ale załogi są wysyłane również do wysuniętych baz, takich jak baza sił powietrznych Travis w Kalifornii, baza sił powietrznych Offutt w Nebrasce, a w razie potrzeby także do innych strategicznych miejsc.
Eksperci ds. lotnictwa twierdzą, że loty takie jak ten zaobserwowany nad Fresno zazwyczaj nie świadczą o bezpośrednim zagrożeniu, lecz raczej o konieczności ciągłego przygotowywania się do misji obronnych kraju.
Źródło: eu.desertsun.com