Sąd uniewinnił aktywistę po działaniu na granicy. "Wyjątkowo wrażliwy"
Sąd w Białymstoku prawomocnie uniewinnił wolontariusza oskarżonego o grożenie funkcjonariuszom Straży Granicznej w Michałowie. Prokuratura zapowiedziała, że nie będzie się od tej decyzji odwoływać.
Najważniejsze informacje:
- Sąd Rejonowy w Białymstoku uniewinnił aktywistę oskarżonego o groźby wobec funkcjonariuszy SG; wyrok jest prawomocny.
- Sprawa dotyczyła interwencji po zabraniu przez SG trzech migrantów, w tym Somalijczyka, którego wolontariusz reprezentował jako pełnomocnik.
- Prokuratura po analizie uzasadnienia zrezygnowała z apelacji; sąd zaakcentował standardy przejrzystości postępowań wobec obywateli.
Szefowa Prokuratury Rejonowej w Białymstoku Elwira Laskowska przekazała, że po analizie uzasadnienia nie będzie odwołania od wyroku uniewinniającego aktywistę niosącego pomoc na granicy polsko-białoruskiej. Sprawa dotyczyła zdarzenia w placówce Straży Granicznej w Michałowie, gdzie - według aktu oskarżenia - miał on kierować groźby i bezprawnie wywierać wpływ na funkcjonariuszy.
We wrześniu ub.r. Sąd Rejonowy w Białymstoku oczyścił oskarżonego z zarzutów. Sędzia Tomasz Pannert wskazał, że nie jest on osobą wdzierającą się na teren placówki, lecz "osobą o ponadprzeciętnej wrażliwości, cechującą się szacunkiem dla zasad państwa prawa". Odniósł się do emocji towarzyszących sytuacji, gdy wolontariusz - powołując się na pełnomocnictwo - próbował zobaczyć się z Somalijczykiem lub uzyskać wgląd w dokumenty.
Sąd uniewinnił aktywistę po działaniu na granicy
Chodziło o pomoc trzem migrantom: dwóm obywatelom Etiopii i Somalijczykowi. Jak relacjonował aktywista na początku procesu, wszyscy potwierdzili zamiar ubiegania się o ochronę w Polsce. Po przewiezieniu ich do Michałowa SG poinformowała, że Etiopczycy trafią do otwartego ośrodka, a Somalijczyk miał zrezygnować z wniosku. Gdy wolontariusz usłyszał odmowę kontaktu i nakaz opuszczenia placówki, nagrywał interwencję telefonem, po czym został wyprowadzony na zewnątrz siłą.
Sędzia oceniał, że biorąc pod uwagę okoliczności sprawy, reakcja aktywisty była adekwatna, bowiem - jak to ujął - "zderzył się on z murem".
Źródło: TVN24