Rzecznik Kremla skarży się na Polskę. "Demonizują nas"
- Naprawdę mamy problemy z Polską (...) Z pewnych powodów boją się nas, demonizują nas i każdy, kto dochodzi tam do władzy zaczyna nienawidzić Rosji i Rosjan - stwierdził rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. W rozmowie z agencją TASS propagandysta wyraził przekonanie, że taką postawą popełniamy "wielki błąd", bo moglibyśmy "wiele nauczyć się od Rosji i naszej wspólnej historii".
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Udzielając wypowiedzi dla reżimowej rosyjskiej agencji, Pieskow po raz kolejny uderzył w Polskę, stwierdzając, że jesteśmy jednym z krajów, z którymi Rosja "od wieków ma deficyt przyjacielskich stosunków". Podobne zdanie wyraził także na temat państw bałtyckich, diagnozując, że niechęć najpewniej spowodowana jest strachem.
Rzecznik Kremla uderza w Polskę i kraje bałtyckie
Kontynuując swoją tyradę, rzecznik Kremla poskarżył się, że owa niechęć do Rosji i Rosjan panuje rzekomo w naszym kraju bez względu na to, kto sprawuje w nim władzę. - Każdy, kto dochodzi tam do władzy zaczyna nienawidzić Rosji i Rosjan. Czy to błąd? To jest błąd, wielki błąd - ocenił.
Zdaniem Pieskowa Polska wiele traci na takim podejściu. Uważa on bowiem, że gdyby "zaangażowała się w rosyjską kulturę" mogłaby "wiele nauczyć się od Rosji i naszej wspólnej historii".
Rosyjskie media, przy okazji cytowania słów Pieskowa, przytoczyły również wypowiedź Władimira Putina, w której stwierdził on, że "nie ma na świecie krajów wrogich Rosji, ale istnieją wrogie elity, które chcą osłabić i podzielić kraj".
Moskwa grzmi o "rusofobii"
Dmitrij Pieskow znany jest ze swojej wrogości wobec Polski, o której nigdy nie wypowiada się pozytywnie. W maju 2023 r. na przykład, rzecznik Kremla wprost powiedział, że traktuje nasz kraj jako "wrogi" i zarzucił nam, że chcemy "ingerować w wewnętrzne sprawy Białorusi przy użyciu siły".
- Niestety, polskie przywództwo jest teraz dosłownie rozhisteryzowane rusofobią - oznajmił.
Była to reakcja na słowa gen. Waldemara Skrzypczaka, który na antenie Polsat News mówił o Ukrainie, ale zauważył, że w razie powodzenia ukraińskiej kontrofensywy, zmiany mogą zacząć się również na Białorusi.