Rozdźwięk w UE ws. wspólnej armii. "Nie wyobrażam sobie"
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas wykluczyła w czwartek pomysł powołania odrębnej europejskiej armii, wskazując na istniejące armie narodowe i rolę NATO. Wcześniej o powołanie wspólnych sił zaapelował unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius.
Najważniejsze informacje:
- Kaja Kallas stwierdziła, że państwa UE nie powinny tworzyć odrębnej europejskiej armii.
- Andrius Kubilius apeluje o rozważenie stałych sił UE w liczbie 100 tys. żołnierzy.
- Komisja Europejska podkreśla, że to zaproszenie do dyskusji, a nie konkretna propozycja.
- Każde europejskie państwo ma własną armię, a armie 23 krajów są również częścią struktur NATO, dlatego nie wyobrażam sobie, by państwa tworzyły odrębną europejską armię - oświadczyła Kallas przed posiedzeniem ministrów spraw zagranicznych UE.
Podkreśliła konieczność istnienia jasnej struktury dowodzenia, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Argumentowała, że równoległe struktury dowodzenia mogłyby zaciemnić odpowiedzialność i utrudnić wydawanie rozkazów.
- Jeśli stworzymy równoległe struktury, obraz stanie się niejasny - podkreśliła.
UE z własną armią? Sprzeczne komunikaty z Brukseli
Unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius w styczniu wezwał do rozważenia utworzenia stałych sił zbrojnych UE w liczbie 100 tys. żołnierzy oraz do przebudowy procesów politycznych w obszarze obrony. Na konferencji w Szwecji ilustrował swój postulat porównaniem do systemu amerykańskiego.
- Czy Stany Zjednoczone byłyby silniejsze militarnie, gdyby miały 50 armii na szczeblu stanowym zamiast jednej armii federalnej? Pięćdziesiąt stanowych polityk obronnych i budżetów obronnych zamiast jednej federalnej polityki i budżetu? - powiedział.
Przeczytaj też: Sytuacja bez precedensu. USA zwracają Wenezueli supertankowiec
Kubilius nawiązał także do wcześniejszych koncepcji, które, jak przypomniał, "proponowali już dziesięć lat temu” Jean-Claude Juncker, Emmanuel Macron i Angela Merkel. Chodzi o "europejską siłę militarną" liczącą 100 tys. żołnierzy.
- Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych armii bonsai - zaznaczył.
Wyrażenie "armia bonsai" jest metaforycznym określeniem używanym w języku angielskim w odniesieniu do niedostatecznie silnych sił zbrojnych, które przypominają "ozdobę" zamiast skuteczną armię. Termin ten porównuje taką armię do miniaturowych drzewek bonsai, które są małe i dekoracyjne, ale nie mają realnej siły.
Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier ocenił te słowa jako otwarcie debaty. Jak podkreślił, to zaproszenie do dyskusji, a nie zapowiedź formalnej propozycji.