Rosyjski rząd wzywa polskiego ambasadora. Oto powód
Ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski został wezwany do tamtejszego MSZ - poinformowała we wtorek agencja Reutera. Resort zaprotestował przeciwko zatrzymaniu w Polsce archeologa Aleksandra B., obywatela Rosji, podejrzewanego przez ukraińskie władze o zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na okupowanym Krymie.
Najważniejsze informacje:
- Rosja żąda uwolnienia Aleksandra B., zatrzymanego w Polsce pod zarzutem niszczenia dziedzictwa kulturowego.
- Warszawski sąd przedłużył areszt do 4 marca; wniosek o ekstradycję będzie rozpatrywany 15 stycznia.
- Ukraińska strona szacuje zniszczenia na ponad 201 mln hrywien.
Ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski został wezwany przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Powodem wezwania jest zatrzymanie Aleksandra B., rosyjskiego archeologa, w Polsce. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Rosja stanowczo protestuje przeciwko temu zatrzymaniu i domaga się jego natychmiastowego uwolnienia.
Co zarzuca się Aleksandrowi B.?
Archeolog Aleksander B. został zatrzymany w Polsce w grudniu ubiegłego roku. Ukraińskie władze oskarżają go o prowadzenie wykopalisk bez pozwolenia na terenie kompleksu "Starożytne miasto Myrmekjon" w Kerczu, co miało doprowadzić do jego zniszczenia. Strona ukraińska wycenia straty na ponad 201 mln hrywien.
Rosyjskie MSZ określiło oskarżenia jako "absurdalne" i "upolitycznione", podkreślając, że dotyczą one działalności naukowej archeologa.
"Federacja Rosyjska domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela Rosji i odmowy wydania go machinie karnej reżimu w Kijowie, która nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością" - przekazano w oświadczeniu.
Jaki jest dalszy rozwój sytuacji?
Warszawski sąd przedłużył areszt Aleksandra B. do 4 marca. Wniosek o jego ekstradycję na Ukrainę ma być rozpatrzony 15 stycznia. Po zatrzymaniu, Aleksander B. odmówił składania wyjaśnień i został formalnie aresztowany. Strona rosyjska nie ustaje w wysiłkach na rzecz jego uwolnienia.
Rosja podkreśla, że działania archeologa były związane z jego badaniami naukowymi, a oskarżenia Ukrainy nazwała nieuzasadnionymi.