Rosja zaatakowała przy granicy z Polską. Łuck w ogniu
Rosyjskie ataki dronów w noc sylwestrową dotknęły Ukrainę, w tym najbardziej obwód wołyński graniczący z Polską, gdzie wywołano liczne pożary. Ataki spowodowały śmierć jednej osoby i zraniły dziewięć innych.
Najważniejsze informacje:
- Rosyjskie ataki dronowe w noc sylwestrową skoncentrowane były na obwodzie wołyńskim, gdzie odnotowano zniszczenia infrastruktury.
- Jedna osoba zginęła, a dziewięć zostało rannych w wyniku ataków na Ukrainie.
- W wyniku działań dronów w Odessie powstały pożary, które szybko ugaszono.
W noc sylwestrową rosyjskie ataki skoncentrowane były na obwodzie wołyńskim, który sąsiaduje z Polską. "Przez całą noc obwód wołyński znajdował się pod zmasowanym atakiem dronów typu Shahed. Łącznie kilkadziesiąt wrogich celów ponownie zaatakowało obiekty infrastruktury krytycznej" - przekazał Iwan Rudnycki, szef władz wojskowych obwodu wołyńskiego. Po uderzeniach doszło do wybuchów pożarów w rejonie Łucka i Kowelska.
Jakie były skutki ataków?
Według operatora energetycznego Wołyńobłenerho, ataki spowodowały odłączenie dostaw prądu do ponad 100 tys. odbiorców. Chociaż w obwodzie wołyńskim nie zgłoszono ofiar śmiertelnych, działania rosyjskie doprowadziły do śmierci jednej osoby i ranienia czterech innych w obwodzie chersońskim.
Gdzie jeszcze odnotowano ataki?
Obwód charkowski doznał strat w krytycznej infrastrukturze cywilnej, a w Zaporożu dziewięć osób zostało rannych. "Niestety, liczba rannych wzrosła, po wrogim ataku na Zaporoże jest ich już pięcioro, w tym dziecko" - poinformował Iwan Fedorow z obwodowej administracji wojskowej.
Drony uderzały też w Odessę. "W noc noworoczną wróg 'przywitał' Odessę kilkoma falami ataków uderzeniowych z użyciem bezzałogowych statków powietrznych" - przekazały lokalne władze.