Prezydent Finlandii sugeruje "dyplomację saunową". Odniósł się do Trumpa
Prezydent Finlandii w rozmowie z "Washington Post" z dystansem stwierdził, że rozwiązaniem dla napięć na tle geopolitycznym mogłoby być przejście "od dyplomacji golfowej do dyplomacji saunowej". - Czasem dobrze jest zwolnić - przekonywał.
Prezydent Finlandii udzielił wywiadu dla "Washington Post". W jego ocenie rozwiązywanie problemów międzynarodowych powinno się odbywać w spokojnej atmosferze. - Czasem dobrze jest zwolnić. Wiecie, pójść do sauny, wziąć relaksującą kąpiel, a potem znaleźć rozwiązanie - stwierdził Alexander Stubb.
- Gdyby udało się przekonać prezydenta Trumpa, by poszedł do sauny, myślę, że osiągnęlibyśmy coś wielkiego - odpowiedział mu dziennikarz David Ignatius. - Od dyplomacji golfowej do dyplomacji saunowej. Dlaczego nie? - odpowiedział Stubb.
Warto podkreślić, że Donald Trump jest znany ze swojego zamiłowania do gry w golfa. Jest wręcz elementem jego wizerunku. Często gra na polach golfowych, posiada własne kluby golfowe i traktuje grę jako formę relaksu, ale też narzędzie budowania relacji. Stubb też jest fanem golfa.
PRZECZYTAJ TAKŻE: "Rozwiązanie dla Grenlandii". Trump ujawnia wiadomość od szefa NATO
"DNA Rosji to wciąż ekspansja"
Stubb był pytany też o wojnę w Ukrainie. - DNA Rosji to wciąż ekspansja i imperializm - ocenił. - Motorem Putina jest "Russkij mir" - Wielka Rosja - co zasadniczo oznacza jedną Rosję, jeden język, jedną religię i jednego przywódcę. Myślę, że wciąż postrzega rozpad Związku Radzieckiego jako wielką niesprawiedliwość - dodał.
Podkreślił także, że żaden z celów, które założył sobie Putin, się nie udał. - Chciał przejąć Ukrainę - uczynił Ukrainę europejską. Chciał podzielić NATO - w rzeczywistości zyskał dwóch dodatkowych członków, Szwecję i Finlandię. Chciał podzielić transatlantyckie partnerstwo: tego się nie udało. Chciał podzielić Europę - jest bardziej zjednoczona niż kiedykolwiek. Chciał utrzymać wydatki na obronę na niskim poziomie - teraz wszyscy zmierzamy do pięciu procent - wymieniał.
Źródło: "Washington Post"