Zaatakowali parę Ukraińców w tramwaju. Jest przełom w sprawie
W poznańskim tramwaju dwaj mężczyźni zaatakowali ukraińską parę. Powodem napaści było używanie przez nich języka ojczystego. Napastnicy zostali zatrzymani przez policję.
W poznańskim tramwaju doszło do ataku na dwójkę osób - kobietę i mężczyznę narodowości ukraińskiej. Para rozmawiała w swoim ojczystym języku. Świadkiem zdarzenia był radny Andrzej Prendke, który opisał zdarzenie na swoim profilu w mediach społecznościowych, dodając też nagranie.
Ukraińska para zaatakowana w Poznaniu
Radny Prendke relacjonował, że atak rozpoczął się od obrażania, a następnie fizycznej agresji wobec Ukraińca i jego partnerki. "Zaczęło się od wulgarnych wyzwisk, kazaniu 'zostawić nasze kobiety', a następnie, zaraz po drugim nagraniu, rzucili go na ziemię, skopali, a rykoszetem poszkodowana została próbująca bronić go partnerka" - opisywał radny.
Pasażerowie starali się reagować, najpierw upomnieniem, potem próbując fizycznie odciągnąć napastników. Jeden z agresorów zaczął jednak grozić pozostałym osobom.
Po opuszczeniu tramwaju poszkodowani nie chcieli zgłaszać sprawy na policję. Radny Prendke zostawił im jednak numer telefonu na wypadek zmiany decyzji. "Film publikuję dla przestrogi, archiwizacji materiału, a może ktoś rozpozna tych mężczyzn. Niestety, takie rzeczy wciąż się dzieją i to jest straszne - trzeba być tego świadomym. Zero tolerancji dla tych dwóch idiotów" - zaznaczył radny.
Pobicie w tramwaju. Jest reakcja policji
Jak podaje TVN24 rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak, przekazał redakcji, że służby zatrzymały dwóch sprawców incydentu - 27-latków. Telewizja ujawnia, że jeden z mężczyzn pochodzi z Poznania, drugi z przedmieść.
- Biorąc pod uwagę charakter tej sprawy, a zwłaszcza niskie pobudki, którymi kierowali się sprawcy, postanowiliśmy zająć się tą historią z urzędu. Nasze kroki w tej sprawie uzgodniliśmy z prokuraturą - powiedział Andrzej Borowiak, dodając, że poszkodowani nie zgłosili się na policję.
- Na podstawie nagrań wideo opublikowanych w internecie, nagrań z monitoringu oraz ustaleń operacyjnych, policjanci wytypowali podejrzanych. Dzisiaj po południu dwaj z nich zostali zatrzymani. Są oni teraz w policyjnym areszcie, w komisariacie. Przygotowujemy materiały dowodowe tak, by przedstawić obu mężczyznom zarzuty z artykułu 119 Kodeksu karnego - dodał funkcjonariusz, cytowany przez TVN24.
Podejrzanym grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło: TVN24 / Facebook / Nowiny Wschodnie