Dostali informację, że samochód spadł z wiaduktu. Prawda była inna
Na ulicy Głogowskiej w Poznaniu doszło do poważnego wypadku. BMW uderzyło w podporę wiaduktu, a ranny kierowca został przewieziony do szpitala. Zdaniem zgłaszających wypadek, auto wyglądało tak, jakby spadło z wysokości.
Najważniejsze informacje:
- BMW uderzyło w podporę wiaduktu ulicy Głogowskiej w Poznaniu.
- Wygląd pojazdu sugerował jego upadek z wysokości.
- Na miejscu lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W czwartek (25 grudnia) po południu, krótko przed godziną 15, w Poznaniu rozegrały się dramatyczne chwile po wypadku z udziałem BMW. Samochód z dużą prędkością uderzył w podporę wiaduktu przy ulicy Głogowskiej, w okolicach ronda Kowalewicka. Na miejsce zdarzenia wezwano straż pożarną oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Co było przyczyną wypadku?
Zgłoszenie o rzekomym spadku z wiaduktu okazało się przesadzone. Auto nie spadło, lecz zderzyło się z podporą.
"Po dotarciu na miejsce okazało się, że w zdarzeniu brał udział tylko jeden pojazd marki BMW, i nie wypadł z wiaduktu, tylko uderzył w jego podporę" - poinformowała Ochotnicza Straż Pożarna Luboń za pośrednictwem mediów społecznościowych (na Facebooku).
Jakie obrażenia odniósł kierowca?
Kierowca doznał poważnych obrażeń, co wymagało natychmiastowego przetransportowania do szpitala. Choć na miejscu lądował śmigłowiec LPR, ostatecznie ranny został zabrany karetką. Jak informuje TVP Info, przyczyną wypadku najprawdopodobniej była nadmierna prędkość.
Zdaniem świadków zdarzenie wyglądało bardzo groźnie, a stan, w jakim znaleziono samochód, sugerował poważniejszy przebieg incydentu.
Źródło: OSP Luboń/Facebook, TVP Info