Polityczny i geopolityczny błąd Nawrockiego [OPINIA]

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego i jej uzasadnienie są złe w zasadzie na wszystkich poziomach. Szkodzą polskiej armii i powadze Polski na arenie międzynarodowej, szkodzą samemu prezydentowi Nawrockiemu, a do tego oparte są na błędnych założeniach geopolitycznych i ideowych. Wąska partyjna polityka wygrała tu z interesem państwa, ale i samego prezydenta - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski.

Odprawa kierowniczej kadry Ministerstwa Obrony Narodowej Odprawa kierowniczej kadry Ministerstwa Obrony Narodowej
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Olkusnik
Tomasz P. Terlikowski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Karol Nawrocki dostał - od rządu i losu - niezwykłą szansę, by pokazać, że rzeczywiście był kandydatem obywatelskim, i że jest i pozostaje niezależny od Prawa i Sprawiedliwości. SAFE, który (choć wrzutka w postaci SAFE zero procent nieco zmieniła sytuację) wciąż jest popierany przez większość społeczeństwa, był świetną okazją, by pokazać swoją niezależność.

Oczywiście na jego głowę posypałyby się gromy polityków PiS, a twardy elektorat okazałby niezadowolenie, ale prezydent nie tylko by na tym nie stracił, ale zdecydowanie zyskał politycznie. Prawo i Sprawiedliwość ma przecież świadomość, że Nawrocki jest obecnie jego istotnym kapitałem politycznym, wyborcy szybko zapominają, następne wybory za ponad cztery lata. A do tego nie zdarzyło się w historii, by prezydent wybrany z jednej partii nie był przez nią wskazany na drugą kadencję.

Zyskiem politycznym byłoby również to, że trudniej byłoby przedstawiać prezydenta jako proste przedłużenie PiS.

Nawrocki podjął decyzję ws. SAFE. "Nigdy nie podpiszę"

Pokłosie decyzji prezydenta

Ale z tego wszystkiego Karol Nawrocki nie zdecydował się skorzystać. Uznał, że wierność linii partii, która go wybrała, jest wartością najwyższą, a brutalna wojna polityczna, która się obecnie toczy, usprawiedliwia decyzje szkodliwe z perspektywy polskiego bezpieczeństwa. I nie, nie chodzi tylko o pieniądze (choć część służb, w tym Straż Graniczna czy policja, zwyczajnie je straci), ale także o sygnał, jaki poszedł do Rosji i do krajów Unii Europejskiej.

Ambasadorzy wszystkich nieprzyjaznych nam państw mogą z nadzieją spoglądać na to, że spór polityczny rozszerza się także na kwestie obrony i polityki zagranicznej, i że prezydent - jeśli coś może zaszkodzić drugiej stronie - to nie zawaha się tego zrobić, nawet jeśli przy okazji zaszkodzi to obronności. Kraje unijne zobaczyły zaś, że nawet gdy polski rząd coś wypracuje i wynegocjuje, gdy one się na coś zgodzą, to w imię bieżącej polityki można to zniszczyć. To nie jest dobry sygnał, i ci, którzy go wysłali, powinni wiedzieć, że Rosja nie tylko to widzi, ale że i im samym, gdy kiedyś będą rządzić, będzie o wiele trudniej cokolwiek załatwić.

Słabe było także uzasadnienie przedstawione przez prezydenta. To przemówienie wyglądało tak, jakby ktoś napisał prezydentowi kilka argumentów na serwetce, a on z promiennym uśmiechem je odczytał, okraszając hasłem: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Argumenty prezydenta nie trzymały się kupy, jego rozumienie suwerenności było rodem z wieku XIX, a argument z tego, że dzisiejsze pożyczki spłacać będą kolejne pokolenia uderzał w fundamenty myślenia konserwatywnego i narodowego, wedle których istotą bycia narodem jest właśnie transpokoleniowość. Budujemy i bronimy kraju dla tych, którzy przyjdą po nas, ale niesiemy na sobie także podjęte przez nich zobowiązania. I to dlatego - z bardzo konserwatywnego punktu widzenia - to, że kolejne pokolenia będą spłacać pożyczkę (ale też dysponować potencjałem militarnym za nią zakupionym) naszego pokolenia jest czymś absolutnie oczywistym.

Nie sposób też obronić argumentu z rzekomej utraty suwerenności w kwestii bezpieczeństwa. Mechanizm warunkowości dotyczy każdego euro otrzymywanego czy pożyczanego z Brukseli, ale dotyczy wyłącznie mechanizmu uczciwego jego wydania, a nie samej obronności. Opowieści o tym, że w ten sposób naruszamy suwerenność w dziedzinie obronności są więc zwyczajnie nieprawdziwe. Nie sposób obronić także argumentu, że naród musi być zdolny do obrony samodzielnej. Państwa i narody średniej wielkości w świecie odradzającego się imperializmu muszą liczyć na solidarność innych, muszą współpracować, bo nie są w stanie samodzielnie przeciwstawić się agresji globalnych potęg. Polska jest w takiej właśnie sytuacji, a Unia Europejska jest ogromną szansą geopolityczną, jaka została nam dana.

Wiara w to, że możemy sobie poradzić samodzielnie, jest naiwnością, albo może lepiej powiedzieć, to wiara w wirtualną potęgę samodzielności, analogiczna do wiary w wirtualne pieniądze, które mają zostać wyczarowane ze złota przez prezesa NBP.

Tyle ocena decyzji i argumentów. Warto jednak zadać również pytanie, dlaczego taka decyzja, wbrew dość oczywistemu interesowi (nawet osobistemu) prezydenta, została podjęta? Dlaczego prezydent zdecydował się na uległość wobec stanowiska partii? I dlaczego sam PiS tak bardzo zaangażował się w walkę z europejskim SAFE. Tu, jak się zdaje, powody są dwa.

Powody są dwa

Pierwszym jest głęboka trauma polityczna związana z mechanizmem warunkowości i KPO. PiS uznał (nie ma znaczenia, czy słusznie, bo emocje są często w takich sprawach istotniejsze, niż fakty), że mechanizm warunkowości w przypadku tego programu został użyty przeciwko niemu z przyczyn czysto politycznych, że to także przyczyniło się do jego przegranej, i że w przyszłości może być użyte ponownie. I dlatego, by uniknąć takich sytuacji, będzie sprzeciwiał się wielkim programom, które zawierają mechanizm warunkowości. Długoterminowo podważy to w ogóle obecność Polski w Unii Europejskiej i może otworzyć drogę do emocjonalnego (na początek) Polexitu.

Ale jest i powód drugi, a jest nim niechęć administracji Donalda Trumpa do tego programu, który nie będzie skupiony na zakupach broni amerykańskiej. PiS ustawia się - nie po raz pierwszy - w roli obrońcy amerykańskich interesów, składa swoisty hołd lenny tej administracji i oddaje bezpieczeństwo Polski w całkowicie nieprzewidywalne ręce Trumpa. Dlaczego tak robi? Bo część z jego polityków uznaje - także z powodu silnej fobii antyniemieckiej - i jest zdania, że tylko USA cokolwiek nam gwarantuje. I znowu długoterminowo to założenie może się okazać niebezpieczne dla Polski, bo… Stany Zjednoczone tracą zainteresowanie naszą częścią świata, dogadują się z Rosją, a to oznacza, że ochrona własnego bezpieczeństwa wymaga współpracy z Europą, od której takimi decyzjami prawica odwraca się plecami.

I to jest nawet bardziej niebezpieczne niż sama decyzja prezydenta, która (a Karol Nawrocki był tego świadom, bo formułował nawet groźby konsekwencji politycznych i prawnych wobec polityków, którzy pożyczkę jednak zaciągną) zostanie ominięta prawnie. Jest bardziej niebezpieczna, bo wskazuje absolutnie błędny kierunek, w jakim zmierza obecnie polska prawica.

Dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski

Tomasz P. Terlikowski jest doktorem filozofii religii, pisarzem, publicystą RMF FM i RMF 24. Ostatnio opublikował "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", a wcześniej m.in. "Czy konserwatyzm ma przyszłość?", "Koniec Kościoła, jaki znacie" i "Jasna Góra. Biografia".

Wybrane dla Ciebie
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw