"Policzek dla kraju". Trump wściekły po występie Bad Bunny'ego
Tegoroczne Super Bowl LX Halftime Show stało się areną nie tylko muzycznego spektaklu, ale i politycznego starcia. Bad Bunny porwał publiczność występem w całości wykonanym po hiszpańsku, zapraszając na scenę m.in. Lady Gagę i Ricky'ego Martina. Show spotkało się jednak z natychmiastowym i brutalnym atakiem ze strony Donalda Trumpa.
Występ, który odbył się w niedzielę na Levi’s Stadium w Santa Clara w Kalifornii, był 13-minutową demonstracją latynoskiej dumy i kultury. Bad Bunny, zgodnie z przewidywaniami, nie poszedł na kompromisy językowe, wykonując swoje największe hity w języku ojczystym.
Na scenie pojawili się niespodziewani goście. Największym zaskoczeniem była Lady Gaga, która dołączyła do artysty w salsowej wersji utworu "Die with a Smile", tańcząc z nim w rytmach latynoskich. Wśród gości znaleźli się także Ricky Martin, Cardi B oraz aktor Pedro Pascal.
Trump atakuje: "Nikt nie rozumie ani słowa"
Tuż po zakończeniu występu prezydent Donald Trump opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym nie zostawił na artyście suchej nitki. Polityk skrytykował barierę językową, choreografię oraz sam sens show.
"Show w przerwie meczu Super Bowl jest absolutnie okropne, jedno z najgorszych W HISTORII! Nie ma sensu, jest zniewagą dla Wielkości Ameryki i nie reprezentuje naszych standardów Sukcesu, Kreatywności czy Doskonałości. Nikt nie rozumie ani słowa z tego, co ten facet mówi, a taniec jest obrzydliwy, zwłaszcza dla małych dzieci, które oglądają to w całych Stanach Zjednoczonych i na całym świecie" - napisał Donald Trump na swojej platformie.
Prezydent USA uznał występ za obrazę dla państwa, zestawiając go z wynikami gospodarczymi swojej administracji. "To 'Show' to po prostu 'policzek' dla naszego Kraju, który każdego dnia ustanawia nowe standardy i rekordy – w tym Najlepszą Giełdę i plany emerytalne 401(k) w Historii! W tym bałaganie zwanym Halftime Show nie ma nic inspirującego i proszę patrzeć, zbierze on świetne recenzje w Mediach Fake News, ponieważ nie mają one pojęcia o tym, co dzieje się w PRAWDZIWYM ŚWIECIE - dodał Trump.
Swój wpis zakończył wezwaniem do NFL o zmianę przepisów dotyczących wykopu piłki (kickoff) oraz hasłem "MAKE AMERICA GREAT AGAIN!".
Muzyka w cieniu wojny kulturowej
Wybór 31-letniego Bad Bunny'ego na gwiazdę wieczoru od początku budził kontrowersje i stał się elementem amerykańskiej wojny kulturowej. Artysta, który jest zagorzałym obrońcą swojego portorykańskiego dziedzictwa, wielokrotnie krytykował Trumpa - m.in. za opieszałą pomoc po huraganie Maria w 2017 roku oraz za incydent z 2024 roku, gdy podczas wiecu wyborczego Trumpa komik nazwał Portoryko "pływającą wyspą śmieci". W odpowiedzi muzyk poparł wówczas Kamalę Harris.
Jeszcze przed występem Bad Bunny odniósł się do krytyki dotyczącej śpiewania wyłącznie po hiszpańsku. - Ludzie muszą się martwić tylko o taniec. Nie muszą nawet uczyć się hiszpańskiego. Lepiej, żeby nauczyli się tańczyć. Nie ma lepszego tańca niż ten, który płynie z serca - powiedział Bad Bunny na konferencji prasowej.
Show pełne symboli
Podczas występu artysta zabrał widzów w podróż przez gatunki muzyczne - od reggaetonu po bombę i pop. Scenografia nawiązywała do portorykańskich krajobrazów, z budkami z taco i charakterystyczną "La Casita". W finale, przy dźwiękach utworu "Debi Tirar Mas Fotos", na boisku pojawiły się flagi z całego świata, a artysta krzyknął: "God Bless America!".
Bad Bunny, który w ostatniej dekadzie był najczęściej słuchanym artystą na Spotify, podkreśla, że nie zamierza zmieniać swojego stylu pod dyktando krytyków.
- Cieszę się, że żyjemy w czasach, w których nie muszę nic w sobie zmieniać - ani mojego stylu muzycznego, ani języka, ani kultury - aby zajść daleko. Nie oznacza to, że nigdy nie zaśpiewam po angielsku. Śpiewałem już po japońsku, więc może pewnego dnia zaśpiewam po angielsku. Wspaniale jest robić rzeczy po swojemu - mówił w wywiadzie dla magazynu Spin.