Podarł uchwałę. SN zdecydował ws. immunitetu sędziego Nawackiego
Sąd Najwyższy odmówił uchylenia immunitetu sędziego i członka KRS Macieja Nawackiego. Chodzi o zebranie, podczas którego sędzia demonstracyjnie podarł uchwałę. SN wskazał w uzasadnieniu, że "nie było to zachowaniem, jakie przystoi sędziemu (...). Ale może być rozważane tylko w wymiarze etycznym".
Najważniejsze informacje:
- Sąd Najwyższy nie uwzględnił wniosku o uchylenie immunitetu sędziego Macieja Nawackiego; uchwała jest nieprawomocna.
- Jak wskazano w uzasadnieniu, zachowanie to było "ostentacyjne i negatywne”, jednak tylko w wymiarze etycznym.
- Sprawa dotyczy rozerwania dokumentów na zebraniu sędziów w Olsztynie 7 lutego 2020 r.
Sędzia Marek Siwek wyjaśnił, że zachowanie Macieja Nawackiego podczas zebrania sędziów w Olsztynie nie spełnia kryteriów odpowiedzialności karnej.
Jak podkreślił, było ono "ostentacyjne i negatywne", ale oceniane może być wyłącznie etycznie. - Nie było zachowaniem, jakie przystoi sędziemu (...). Ale tylko w wymiarze etycznym może być ono rozważane - dodał sędzia.
Sędzia Siwek przyznał, że "samorząd sędziowski na poziomie zebrania sędziów sądu rejonowego nie mógł realizować zadania w postaci dowolnie ukształtowanych uchwał". - Jasne jest, że jeśli uwzględnić treść tych proponowanych uchwał, żadna z nich nie dotyczyła kompetencji zebrania sędziów wymienionych w prawie - wskazał.
Decyzję SN z satysfakcją skomentował Maciej Nawacki. - Może inaczej bym zrobił. Wziąłbym kosz na śmieci, zgniótł i wrzucił do śmieci - odpowiedział sędzia dziennikarzom na pytanie, czy jeszcze raz zrobiłby tak samo.
Decyzja SN o nieuwzględnieniu wniosku o uchylenie immunitetu jest nieprawomocna.
Wniosek prokuratury trafił do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN w grudniu 2024 r. Śledczy powołali się na "ustalenia śledztwa wszczętego w sprawie przekroczenia uprawnień (...) poprzez uszkodzenie w trakcie Zebrania Sędziów Sądu Rejonowego w Olsztynie dokumentów, którymi (sędzia Nawacki - red.) nie miał prawa wyłącznie rozporządzać".
Co wydarzyło się podczas zebrania w Olsztynie?
Chodzi o sprawę zebrania sędziów olsztyńskiego sądu z 7 lutego 2020 roku, podczas którego apelowano m.in. do ówczesnego prezesa tego sądu Macieja Nawackiego o zaniechanie działań utrudniających sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi wykonywanie obowiązków. Juszczyszyn został zawieszony w czynnościach przez ówczesną Izbę Dyscyplinarną SN w związku z prowadzonym wobec niego postępowaniem dyscyplinarnym.
Podczas zebrania sędzia Wojciech Krawczyk w imieniu 31 sędziów złożył wniosek, w którym wnoszono o rozszerzenie porządku obrad o głosowanie nad trzema projektami uchwał.
Do głosowania nad przyjęciem uchwał jednak nie doszło. Prezes Nawacki podarł dokumenty i zamknął obrady.
- Czy chcecie państwo zabrać jeszcze głos w dyskusji? Nie. To rozumiem, że padł wniosek o rozszerzenie porządku obrad? - pytał wówczas prezes Nawacki. - To korzystając ze starej parlamentarnej tradycji - rozpoczął zdanie Nawacki, wziął ze stołu kartki z projektem uchwały i podarł je na oczach zebranych. - To jest niedopuszczalny zakres kompetencji zebrania w tym momencie. Skoro nikt nie chce zabrać głosu, zamykam zebranie - stwierdził.
Po tych wydarzeniach sędziowie z Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego w Olsztynie złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa, zarzucając prezesowi olsztyńskiego sądu zniszczenie dokumentu i przekroczenie uprawnień. W styczniu 2023 r. Sąd Rejonowy w Malborku uchylił decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa.