Po paleniu opon w Brukseli przychodzi czas na Polskę. Znamy plany protestu rolników
Przejazd traktorami przez drogi krajowe, postoje przy skrzyżowaniach i wiaduktach, czasem także blokowanie centrów miast, m.in. w Kielcach. Tak mają wyglądać planowane na 30 grudnia protesty rolników w Polsce. Rolnicy sprzeciwiają się planowanemu podpisaniu przez unijnych polityków umowy handlowej UE-Mercosur. Do akcji wzywają liderzy, którzy zaledwie kilka dni temu brali udział w podpalaniu opon w centrum Brukseli.
Na nagraniu wideo słychać huk petard, skwierczenie gumy w płonących oponach, ktoś kaszle od gryzącego dymu. Na tle buchających płomieni, z flagą Polski na ramieniu, przed kamerą staje Tomasz Ognisty ze związku Solidarność Rolników Indywidualnych.
– Europejscy rolnicy rozpalili dziś grilla przed Parlamentem Europejskim. Proszę zobaczyć, co tutaj się dzieje. Mówimy "stop" zielonemu szaleństwu i głupocie Ursuli von der Leyen. Apel do wszystkich rolników w Polsce: bierzemy sprawy w swoje ręce i łączymy się z górnikami, hutnikami, z tymi wszystkimi grupami społecznymi, które są zabijane przez głupotę Zielonego Ładu i te pomysły – krzyczy do kamery działacz i wiceprzewodniczący NSZZ RI "Solidarność".
Było to 18 grudnia w Brukseli. Teraz akcja ma przenieść się do Polski. Tomasz Ognisty, podobnie jak wielu innych liderów rolniczych, wzywa do protestów w Polsce. Rolnicy przekonują, że protest w Brukseli przyniósł realny efekt, bo podpisanie umowy zostało odłożone w czasie – prawdopodobnie do 12 stycznia 2026 roku.
Jak dowiaduje się WP, do tego czasu chcą wywrzeć presję na politykach, aby Sejm potępił podpisanie umowy UE z państwami Mercosur. Bez znaczenia – jak mówią – pozostaje zapowiedź premiera Donalda Tuska sprzed kilku dni, że obecna wersja umowy oraz wprowadzone do niej mechanizmy zabezpieczają interesy polskich rolników.
- Przygotowujemy treść uchwały, w której Sejm potępi podpisanie umowy i wezwie rząd do sprzeciwu. W tej chwili zabiegam o poparcie posłów. Natomiast same protesty będą miały charakter symboliczny. Będziemy widoczni przy drogach, żeby pokazać naszą determinację, że opór jest – mówi WP Łukasz Komorowski z Solidarności Rolników Indywidualnych na Mazowszu.
"Postawmy ciągniki przy każdej drodze"
Do akcji ponownie skrzykuje się kilku liderów wcześniejszych protestów przeciwko Zielonemu Ładowi i importowi zbóż z Ukrainy. – Postawmy ciągniki przy każdej drodze i na każdym wiadukcie – wzywa w nagraniu opublikowanym na Facebooku Stanisław Barna, rolnik z województwa zachodniopomorskiego i uczestnik ostatniej manifestacji w Brukseli. Jak podkreśla, presja rolników już przyniosła efekt.
– Widzimy, co się stało. Potrafiliśmy wspólnymi siłami przesunąć podpisanie umowy o trzy tygodnie. Jeśli będzie solidarność, musimy jeszcze naciskać, żeby umowa nie została podpisana. To będzie decydujący krok – mówi, zachęcając do udziału w akcji.
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników oraz związki rolnicze planują manifestacje w całej Polsce. Skala wystąpień nie jest jeszcze znana – trwają procedury zgłoszeń demonstracji w urzędach.
Grzegorz Socha, urzędnik samorządowy i działacz PiS, w mediach społecznościowych wprost wzywa protestujących do przyjazdu do centrum Kielc. Zgodnie z zapowiedzią w godzinach 10-15 uczestnicy mają protestować przed urzędem wojewódzkim. W opublikowanym na Facebooku wpisie Socha podkreśla, że protest w Kielcach "to nie tylko rolnicy, sprzeciw wobec umowy Mercosur ma dotyczyć wszystkich, którzy chcą jeść bezpieczną, zdrową i polską żywność".
"Nie ma atmosfery do masowych protestów"
Mobilizacja trwa także na wschodzie kraju. Hubert Ojdana, rolnik z Podlasia, zapowiada zbiórkę uczestników protestu na przejazd z terenu powiatów hajnowskiego i bielskiego trasą Hajnówka – Bielsk Podlaski. Na razie nie wiadomo jednak, ile ciągników faktycznie wyjedzie na drogi. W rozmowie z WP Ojdana studzi nastroje i podkreśla, że wśród rolników nie ma dziś atmosfery do masowych protestów, porównywalnych z tymi przeciwko importowi żywności z Ukrainy w latach 2022–2023.
- Ja sam uważam, że jeśli protesty już mają się odbywać, to raczej w formie symbolicznej, na własnych polach, tak aby nie utrudniać życia przeciętnemu Kowalskiemu - mówi.
Umowa handlowa UE–Mercosur ma otworzyć unijny rynek na import tańszych produktów rolno-spożywczych z krajów Ameryki Południowej. Rolnicy podkreślają, że ceny tych produktów mogą być niższe niż koszty produkcji w Unii Europejskiej. Wskazują – ich zdaniem – na kluczowe zagrożenia: możliwość napływu do UE produktów wytwarzanych przy użyciu środków i technologii zakazanych w Unii, co oznacza nierówną konkurencję wobec europejskich rolników oraz ryzyko obniżenia standardów bezpieczeństwa żywności.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski