To był moment przełomowy. Ekspert od mowy ciała ocenił Nawrockiego
Donald Trump przyjął Karola Nawrockiego w Gabinecie Owalnym. Jak wypadł polski prezydent? - Widać było pewne stremowanie, napięcie - mówi Wirtualnej Polsce Jakub Podgajnik, trener wystąpień z Akademii Retoryki. Ekspert od mowy ciała wskazuje ponadto moment, w którym Nawrocki poczuł się pewniej.
Prezydent Karol Nawrocki przybył w środę do Białego Domu, gdzie został powitany przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Następnie w obecności dziennikarzy odbyli krótką rozmowę, po czym rozpoczęła się sesja pytań do amerykańskiego prezydenta, do której starał się włączyć jego gość.
Życzliwe gesty i rola "senior partnera"
Spotkanie rozpoczęło się od symbolicznych momentów, które Podgajnik ocenia jako pozytywne. Donald Trump, znany ze swojego bezpośredniego stylu, poklepał prezydenta Nawrockiego po ramieniu. Ten gest, choć typowy dla Trumpa, podkreślał, kto jest "senior partnerem" w tej relacji. - Ale no właśnie partnerem. Nie, po prostu rozmówcą, tylko partnerem - zaznacza, pozytywnie oceniając przebieg przywitania.
Ekspert podkreśla, że nie było to przejawem dominacji, lecz życzliwości. "To wyglądało bardzo dobrze. Widać było, że prezydent Nawrocki jest przyjmowany w sposób życzliwy" - komentuje Podgajnik.
Podczas powitania prezydentów nad Białym Domem pojawiło się łącznie osiem maszyn F-16 i F-35. Ich ceremonialny przelot - poza powitaniem polskiego prezydenta - był także elementem upamiętniającym katastrofę myśliwca F-16 w Radomiu, w której zginął mjr Maciej Krakowian. Trump zdawał się tłumaczyć Nawrockiemu symbolikę przelotu, na co uwagę zwrócił rozmówca Wirtualnej Polski.
- Nawrocki słuchał z dużym wytężeniem, co objawiało się w jego postawie ciała: skupionej i otwartej - tłumaczy Podgajnik. Z drugiej strony ekspert zaznacza, że "trzeba odczytywać jako pokaz przyjaznego przyjęcia". - Taka interakcja buduje poczucie bliskości - dodał.
Napięcie i ulga w Gabinecie Owalnym
Przechodząc do bardziej formalnej części w Gabinecie Owalnym, analiza mowy ciała ujawnia początkowe stremowanie polskiego prezydenta, na co wskazuje trener wystąpień. Podgajnik zwraca uwagę na nerwowy uśmiech polskiego przywódcy, który w jego ocenie przypomina ten z debat wyborczych. - Widać było pewne stremowanie, napięcie. To naturalne, biorąc pod uwagę wagę wizyty, ale mieściło się w granicach normy - zaznacza.
Kluczowy moment nastąpił po pierwszej wypowiedzi Nawrockiego. - Momentalnie to napięcie z niego zeszło. Zamiast nerwowego uśmiechu pojawił się spokój na twarzy - opisuje ekspert. Nawrocki zaczął słuchać pytań dziennikarzy i odpowiedzi Trumpa w bardziej zrelaksowany sposób - zauważa.
Podgajnik wiąże to z poczuciem, że sytuacja jest pod kontrolą, zwłaszcza po fragmencie, w którym Nawrocki uzupełnił wypowiedź Trumpa na temat wspólnych interesów Polski i USA. Trump podchwycił te słowa, co zaowocowało lekkim uśmiechem zadowolenia na twarzy polskiego prezydenta. - Miał poczucie, że już idzie w dobrym kierunku - podkreśla Podgajnik.
Ekspert zwraca też uwagę na kontekst osobowości polskiego prezydenta. Jako "fighter", który dobrze radzi sobie w sytuacjach konfliktowych. Sam Nawrocki użył bowiem sformułowania odnosząc się do wyborów "wszyscy kontra ja".
- Tutaj Nawrocki znalazł się jednak w dość życzliwej atmosferze, co mogło stanowić dla niego trudność. Nie musiał szykować się do starcia, a i tak wszedł na ring z pewnością siebie - zaznacza i podkreśla, że poruszenie kwestii amerykańskiej Polonii, "dodatkowo wzmocniło ten spokój".
Lustro pozycji – bliskość czy strategia?
Jednym z najciekawszych aspektów, według Podgajnika, były identyczne pozycje ciała obu liderów podczas konferencji prasowej. - Obaj siedzieli na krawędzi krzeseł, z przedramionami opartymi o uda i dłońmi ułożonymi w "piramidkę" - mówi.
- To było do mnie dosyć ciekawe - zaznacza ekspert. - Taka synchronizacja może być naturalna, gdy ludzie czują bliskość i podświadomie się do siebie dostosowują, naśladując gesty jak w lustrze. Alternatywnie, mogło to być celowym zabiegiem jednej ze stron, by podświadomie zbudować sympatię – "zagrać na podświadomość, że jestem ci bliski" - podkreśla.
Podgajnik nie rozstrzyga, czy ułożenie dłoni było wyćwiczone, ale podkreśla, że w drugiej połowie konferencji ta zbieżność pozycji podkreślała harmonię. - Albo naturalny mechanizm bliskości, albo zaplanowany - konkluduje.
Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski