Jak mówią Polacy mieszkający w stolicy Hiszpanii, wyraźnie spadła liczba osób podróżujących metrem czy podmiejskimi pociągami. Zmieniło się też radykalnie zachowanie podróżnych – nie przycinają drzemek, bacznie obserwują współpasażerów. Wystarczy, że do metra wsiądzie ktoś z nietypową torbą, by ściągnąć na siebie niespokojne spojrzenia.
O czwartkowych zamachach przypominają też policjanci i wojskowi, stojący na wszystkich głównych ulicach, dworcach, stacjach. Oni też są czujniejsi i bardziej podejrzliwi, niż przed zamachami. Gdy tylko ktoś zachowuje się nietypowo, musi liczyć się z natychmiastową kontrolą.