"No, no, no, no, no!". Donald Trump przedrzeźnia Macrona francuskim akcentem
Nietypowy przebieg miało piątkowe spotkanie w Białym Domu. Prezydent Donald Trump, relacjonując negocjacje w sprawie cen leków, zaczął udawać francuski akcent, naśladując Emmanuela Macrona. Amerykański przywódca odegrał przed zgromadzonymi scenkę, w której groźbą ceł zmusił prezydenta Francji do uległości.
Najważniejsze informacje:
- Do zdarzenia doszło podczas okrągłego stołu poświęconego opiece zdrowotnej na obszarach wiejskich. Trump opowiadał o swoich staraniach, by wyrównać ceny leków między USA a Europą (gdzie są one znacznie niższe).
- Aby zobrazować twarde negocjacje, przytoczył swoją rozmowę telefoniczną z Macronem, wcielając się w obie role.
- Podczas rozmowy groził 25-proc. cłami, by skłonić Europę do podniesienia cen. Przedrzeźniał też akcentem przywódcę Francji.
Trump rozpoczął anegdotę od momentu wybrania numeru do Paryża. - Powiedziałem: "Emmanuel" - relacjonował prezydent.
Następnie zmienił głos, imitując francuski akcent, by oddać odpowiedź Macrona: "Tak, Donaldzie, Donaldzie. Dziękuję bardzo, że zadzwoniłeś" - przedrzeźniał francuskiego przywódcę Trump.
Amerykański prezydent szybko przeszedł do ofensywy: Powiedziałem: "Nie spodoba ci się ten telefon. Będziesz musiał podnieść ceny leków" - wspominał Trump.
Reakcja Macrona w interpretacji Trumpa (ponownie z silnym akcentem) była gwałtowna: "Nie, nie, nie, nie, nie, nie zrobię tego" - miał protestować prezydent Francji.
W dalszej części "występu" Trump wyjaśnił, jakich argumentów użył, by złamać opór sojusznika. - Powiedziałem: "Emmanuel, płacimy za ten rachunek 13 razy więcej niż wy. 13 razy, nie 13 procent. Rzuciłem jakimiś szalonymi liczbami. Wiecie, o jakich liczbach mówię" - opowiadał Trump.
Kluczowy moment nastąpił, gdy w grę weszły cła. Trump zacytował swoje ultimatum: "Oto historia, Emmanuel. Jeśli tego nie zrobisz, nałożę 25 proc. cła na wszystkie towary, wina, szampany i wszystko inne, co wjeżdża do Stanów Zjednoczonych Ameryki".
Według relacji Trumpa, groźba zadziałała natychmiast. Ponownie naśladując francuski akcent, zacytował rzekomą odpowiedź Macrona: "Donaldzie, z wielką chęcią to dla ciebie zrobię. To będzie wielki zaszczyt, by to zrobić" - miał powiedzieć prezydent Francji.
Mimo kpin, Trump zapewnił na koniec, że darzy Macrona sympatią. - Lubię go bardzo. Mam nadzieję, że słucha, bo w to nie wierzy, ale ja w to wierzę. To miły człowiek - podsumował prezydent.
Jak argumentuje Trump, kraje europejskie - w tym Francja - korzystają z "sztucznie zaniżonych, narzuconych przez rząd stawek". W Europie to państwowe systemy zdrowia negocjują ceny z koncernami, wymuszając obniżki. Zdaniem amerykańskiego prezydenta, prowadzi to do patologii: firmy farmaceutyczne, zarabiając mniej na Starym Kontynencie, "przerzucają koszty" na amerykańskich pacjentów, by wyrównać swoje zyski. W efekcie Amerykanie płacą rynkowe, wielokrotnie wyższe ceny za te same preparaty.
Źródło: FoxNews Entertainment