Niemiecki dziennik: Grecy blokują nowe sankcje wobec Rosji
Rząd w Atenach stawia weto ws. dwudziestego pakietu sankcji UE wobec Rosji, który jest wymierzony w eksport rosyjskiej ropy - donosi "Sueddeutsche Zeitung".
24 lutego miną cztery lata od rosyjskiej agresji na Ukrainę. W przeddzień tej rocznicy Unia Europejska chce przyjąć kolejny, 20. pakiet sankcji wobec agresora. Kluczowym jego elementem ma być zakazanie tankowcom przewożącym rosyjską ropę naftową korzystania w Europie z tzw. usług morskich, czyli infrastruktury niezbędnej do globalnego transportu morskiego. W efekcie europejscy ubezpieczyciele, banki, handlowcy surowcami, brokerzy morscy czy armatorzy musieliby unikać wszystkich tankowców przewożących rosyjską ropę w ładowniach.
Jak pisze niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung", taki zakaz byłby "mocnym uderzeniem" w eksport rosyjskiej ropy, który wciąż przynosi Kremlowi miliardy dolarów rocznie. Jednocześnie jednak - jak dodaje dziennik - przede wszystkim trzy kraje UE: Grecja, Malta i Cypr, "straciłyby lukratywny biznes". Ich przemysły żeglugi morskiej bowiem czerpią zyski z obsługi tych tankowców, które transportują rosyjską ropę, a nie podpadają pod unijne sankcje.
Rząd w Atenach zgłasza sprzeciw wobec projektu nowego pakietu sankcyjnego. Oficjalnie uzależnia swoją zgodę o tego, by podobny zakaz wprowadziły także wszystkie kraje G7.
Deklaracje UE brzmią "ironicznie"
Komentując impas "Sueddeutsche Zeitung" pisze, że europejscy politycy od pewnego czasu z patosem ogłaszają potrzebę "strategicznej autonomii Europy". "Słychać deklaracje, że Europa musi uniezależnić się - a może wręcz całkowicie odciąć - od zewnętrznych zależności: czy to od rosyjskiego gazu i ropy, od chińskich rynków zbytu i metali ziem rzadkich, czy od amerykańskiego parasola nuklearnego, który niegdyś rozpostarły Stany Zjednoczone, a który Donald Trump dziś chętnie by zwinął" - pisze dziennikarz "SZ" Hubert Wetzel.
Jego zdaniem te deklaracje brzmią jednak "ironicznie" w świetle tego, co dzieje się w trakcie negocjacji nad 20. pakietem sankcji wobec Rosji. Zakaz korzystania z usług morskich przez tankowce przewożące rosyjską ropę "zakończyłby moralnie wątpliwą sytuację, w której Rosja wciąż zarabia na sprzedaży surowców, by finansować wojnę w Ukrainie - wojnę, w której giną cywile, kobiety i dzieci. Równocześnie miałby także oczywiste znaczenie dla bezpieczeństwa Europy, bo rosyjska agresja realnie zagraża całemu kontynentowi" - czytamy.
"Ale jak to często w UE bywa: greccy armatorzy nadal dobrze zarabiają na legalnych interesach naftowych z Rosją. I dlatego rząd w Atenach stawia weto. Nawet jeśli Unia ostatecznie wypracuje jakiś kompromis - o prawdziwej autonomii trudno będzie mówić" - pisze Hubert Wetzel.
I dodaje: "Skoro Europa nie potrafi się porozumieć w sprawie całkowitego zakończenia resztek handlu z agresorem Putinem, to jak miałaby poradzić sobie z dużo większą zależnością od Chin? A tym bardziej - jak miałaby uniezależnić się od Stanów Zjednoczonych, z którymi łączy ją jeszcze głębsza sieć powiązań?" - pisze niemiecki dziennikarz.
Jak dodaje, z deklaracji o niezależności UE trudno już się śmiać. "Pozostaje raczej zapłakać" - konstatuje.