Niebywałe paski w Republice. Tak opisano sprawę SAFE
Telewizja Republika nie odpuszcza rządowi i atakuje go za forsowanie programu SAFE. Jednocześnie, w myśl narracji polityków Prawa i Sprawiedliwości, przekonuje, że za programem stoją tak naprawdę Niemcy. Mimo tego "paski", po jakie w piątek sięgnęła stacja, mogły zaskoczyć. Tym razem wcale nie hamowano się w ocenach.
Krytycy unijnego programu SAFE od dłuższego czasu przekonują, że gdybyśmy wzięli pożyczkę proponowaną przez Unię Europejską, uzależnilibyśmy się od Brukseli oraz Berlina.
Taka narracja nie jest obca także sprzyjającym im mediom, jak np. TV Republice, prowadzącej od wielu dni negatywną kampanię na temat instrumentu, w ramach którego Polska miałaby otrzymać 44 mld euro.
Telewizja Republika w swoim stylu komentuje weto do SAFE
W piątek, dzień po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zapowiedział weto do ustawy wdrażającej unijny SAFE, w telewizji Tomasza Sakiewicza pojawiło się mnóstwo czerwonych pasków, tzw. belek, uderzających w te pożyczki i rząd.
Część z nich napisana była w języku niemieckim, aby spotęgować wrażenie, że za pomysłem stoją Niemcy, którzy chcą kontrolować Warszawę w jej politycznych ruchach.
"Szajka zdrajców i volkdeutschów próbuje zadłużyć Polaków u Niemców na miliardy euro" - mogliśmy przeczytać na jednym z takich pasków.
"Prezydent zatrzymał niemiecki przemarsz przez Polskę" - widniało na innym.
"Der SAFE für Deutschland kaputt (SAFE dla Niemiec upadł - red.)" - głosił jeszcze kolejny.
Politycy PiS atakują SAFE. Wskazują na Niemcy
W czwartek w podobnym tonie wypowiadał się też kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek. "Nie dopuśćmy do tego, żebyśmy musieli przez kolejne 55 lat spłacać tę niemiecką nieuczciwą pożyczkę" - pisał na platformie X.
"Brukselski SAFE do kosza" - apelował z kolei szef Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak.
Przed programem wielokrotnie przestrzegał też Jarosław Kaczyński, twierdzący, że ma on służyć interesom Niemiec, które za jego pośrednictwem chcą umocnić swoją przewodnią rolę w UE.
Tymczasem Berlin nie widnieje na liście beneficjentów unijnego programu zbrojeniowego SAFE. Jak wynika z analiz danych Komisji Europejskiej, powód absencji największej gospodarki UE jest prozaiczny: Niemcy są w stanie pożyczać pieniądze na rynkach taniej, niż oferuje to Bruksela. Polska takiego komfortu nie ma. Czy to oznacza, że Berlin zbije majątek na naszych wydatkach? To też nieprawda.
Źródło: Telewizja Republika, X