Nie wytrzymała po słowach Stubba. Zacharowa oskarża Zachód
Kreml reaguje na słowa prezydenta Finlandii Alexandra Stubba, który uważa, że choć Putin chciał uczynić Ukrainę rosyjską, to stała się ona europejską. Wypowiedź tę skomentowała w poniedziałek rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. - Krajom zachodnim udało się uczynić Ukrainę państwem europejskim pod względem nazizmu - absurdalnie zaatakowała.
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Odnosząc się do słów fińskiego przywódcy, które padły podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, Zacharowa powiedziała, że "nie wie, co Stubb miał na myśli przez słowo Europejczyk".
- Jeśli założą, że Europa jest synonimem nazizmu, który tam wielokrotnie się przejawiał, to być może udało im się uczynić Ukrainę europejską, nazistowską, sądząc po wypowiedziach Zełenskiego. Rosja nigdy nie miała aspiracji, by lekceważyć suwerenność Ukrainy. Zawsze traktowaliśmy Ukrainę jak suwerenne, niezależne państwo - zarzucała.
Zacharowa oskarża Zachód o "zamach stanu" w Ukrainie
Rzeczniczka MSZ Rosji oznajmiła ponadto, że Rosja zawsze zakładała, iż pielęgnuje przyjazne stosunki międzypaństwowe z Ukrainą, które są "szczególnie bliskie, a jednocześnie suwerenne".
- Nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne zaraz po upadku Związku Radzieckiego i wymieniliśmy się ambasadami. Zawsze mianowano specjalne osoby ambasadorami, aby promować silne relacje dwustronne. Podpisaliśmy wszelkiego rodzaju umowy międzyrządowe, w tym te dotyczące marynarki. Chociaż byliśmy bliskimi sąsiadami i mieliśmy wspólną gospodarkę, handlowaliśmy na zasadzie międzynarodowych stosunków gospodarczych. Było wiele projektów, które dziś nazywają projektami integracyjnymi, ale wcześniej były to projekty wspólne - wyliczała, nie rezygnując z propagandowej linii.
Stwierdziła również, że "Rosja nie przeprowadziła w Ukrainie zamachu stanu, nie zmieniła reżimu ani nie organizowała wieców na Majdanie, by doprowadzić swoje marionetki do władzy", oskarżając o to Zachód.
- Rozdawali ciasteczka, a raczej bułeczki, w formie amerykańskich dyplomatów, takich jak [Victoria - red.] Nuland. A wiece, które powinny być wyłącznym przywilejem narodu tego kraju, były organizowane przez ambasadorów i ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Polski i innych krajów Europy Zachodniej - przekazała, powielając kłamliwą narrację Moskwy.
Rosyjski reżim od lat karmi społeczeństwo opowieściami o "nazistach"
Zarzut, jakoby Ukraina była nazistowskim krajem Rosja i jej przedstawiciele podnoszą od lat, aby usprawiedliwić swoją brutalną napaść na ten kraj i twierdzić, że zagraża on bezpieczeństwu narodu rosyjskiego.
Rozpoczynając największą inwazję w Europie od czasów zakończenia II wojny światowej, w przemówieniu telewizyjnym Putin ogłosił zresztą, że jego celem jest "demilitaryzacja i denazyfikacja" Ukrainy, choć tak naprawdę chciał obalić prozachodni rząd i przywrócić Ukrainę do rosyjskiej strefy wpływów.
Osiem lat wcześniej Putin zajął ukraiński półwysep Krym po rewolucji, która obaliła prorosyjskiego prezydenta Ukrainy i doprowadziła do powstania bardziej prozachodniego rządu.
Następnie wywołał konflikt na niższą skalę w Donbasie, na wschodzie Ukrainy. Prorosyjskie siły separatystów zajęły tamtejsze terytoria i ogłosiły utworzenie samozwańczych republik ludowych wspieranych przez Moskwę.
Tuż przed pełnoskalową inwazją w lutym 2022 r. rosyjski przywódca uznał owe samozwańcze republiki za niezależne. Następnie, gdy rozpoczęła się inwazja, oświadczył, że ludność tych regionów – w dużej mierze rosyjskojęzyczna – potrzebuje ochrony przed "reżimem" Kijowa.
Źródło: TASS, WP