Stany Zjednoczone są podzielone na czerwone i niebieskie obozy. Narastające napięcie, zdaniem części ekspertów przypomina już nie tyle zwykły spór polityczny, a głęboki kryzys społeczny. Coraz częściej pojawiają się głosy mówiące o fundamentalnym podziale. - Jest ogromna nerwowość. Ameryka jest w formie wojny domowej. Te podziały są bardzo głębokie. To jest konflikt, który czeka na swoje uporządkowanie - tłumaczył Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute.
Patrycjusz Wyżga w programie "Didaskalia" zapytał się eksperta o zmiany zachodzące w Stanach Zjednoczonych. - Ameryka na pewno jest w stadium ogromnego przeformatowania, który jest konsekwencją wielkiego kryzysu ekonomiczno-społecznego, który był wywołany globalizacją - wyjaśniał rozmówca.
Dodatkowo odniósł się do rosnącej radykalizacji w Europie. - Mam wrażenie, że Ameryka jest krok dalej w tym, co się dzieje. Przed nami to jest jeszcze w Europie, te napięcia, które podskórnie czujemy. To starcie dopiero nas czeka, w Stanach to się już dzieje - mówił.
Pojawiło się również pytanie o możliwy finał tych napięć i o to, czy kraj jest w stanie odnaleźć nową równowagę. - Ameryka przechodziła już takie starcia. To nie jest dla Amerykanów coś nowego, następuje pewne uspokojenie i zrównoważenie, przesunięcie akcentów - tłumaczył.
Wydaje się, że dwie główne twarze podziału w Stanach to Donald Trump i Zohran Mamdani, czyli prezydent USA oraz burmistrz Nowego Jorku. Jeden jest konserwatystą, a drugi socjalistą, jednak jak mówi nasz ekspert, łączy ich więcej, niż dzieli. - Wskazują na te same problemy, które wymagają niezwykłych rozwiązań. Przepaść między Mamdanim a Trumpem jest ogromna, to są różne światy, a jednak zaczynają korzystać z tych samych instrumentów - tłumaczył.