Nawrocki: powstanie styczniowe było zrywem godności
Prezydent Karol Nawrocki uczcił w Warszawie 163. rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Podkreślił, że zryw był aktem godności i wolności, a przelana krew powstańców do dziś wzmacnia nasze poczucie niepodległości i suwerenności.
Najważniejsze informacje:
- Prezydent Karol Nawrocki nazwał powstanie styczniowe "zrywem godności i chęci budowania niepodległości".
- W uroczystościach wzięli udział prezydenci Polski i Litwy wraz z małżonkami; zapalono znicze na Cytadeli.
- Nawrocki przywołał liczby: ok. 200 tys. uczestników, 20 tys. poległych i 700 ofiar publicznych egzekucji.
Prezydent Karol Nawrocki, wraz z małżonką Martą, uczestniczył w obchodach 163. rocznicy wybuchu powstania styczniowego na warszawskiej Cytadeli. Towarzyszyli im prezydent Litwy Gitanas Nauseda z małżonką. Podczas ceremonii zapalono znicze przy symbolicznych mogiłach powstańców. Nawrocki mówił o dziedzictwie zrywu i jego znaczeniu dla współczesnej tożsamości.
Nawrocki podkreślił, że powstańcy walczyli, pamiętając Rzeczpospolitą Obojga Narodów jako wspólny dom wielu narodów. Zwrócił uwagę, że dawna Rzeczpospolita umożliwiała realizację aspiracji różnych wspólnot. Według prezydenta, ta tradycja stanowiła dla uczestników zrywu naturalny punkt odniesienia i motywację do walki o wolność.
Prezydent przywołał też skalę ofiar i represji. Do walki przystąpiło ok. 200 tys. osób, z czego 20 tys. zginęło, a 700 powstańców stracono w publicznych egzekucjach w Warszawie i Wilnie. - To ta krew, która do dnia dzisiejszego buduje nasze poczucie niepodległości i suwerenności, która stała się jednym z fundamentów historycznych odbudowy II Rzeczpospolitej - powiedział prezydent.
Nawrocki podkreślił, iż cieszy się, że na uroczystości są też obecni przedstawiciele wolnego narodu białoruskiego.
Wspólny przeciwnik
Z kolei prezydent Nauseda podkreślił, iż Litwa i Polska to dwa bratnie narody, które rozumieją, czym jest utrata wolności.
Nauseda zaznaczył, że powstanie styczniowe, które rozpoczęło się 163 lata temu i którego rocznica jest w sobotę upamiętniana, nie powinno być traktowane wyłącznie jako odległy epizod historyczny. Zaznaczył, że pamięć o nim powraca na kolejnych etapach naszych dziejów: od odrodzenia niepodległych państw, przez czas okupacji i totalitarnego ucisku, po okres oporu, odzyskiwania narodowej godności i współczesność. - Powstanie styczniowe jest częścią każdego z nas - powiedział.
Wskazał też, że obecnie Polska i Litwa mierzą się ze wspólnym przeciwnikiem. Jak wyjaśnił, nasza odwaga, siła i dokonania są zagrożeniem dla kremlowskiego dyktatora, który milionom podporządkowanych ludzi potrafi zaoferować jedynie dalsze cierpienie oraz narastający żal i wyrzeczenia.
- Jesteśmy niewygodni, ponieważ przypominamy, że zawsze istnieje możliwość sprzeciwu, nieugiętości oraz budowania społeczeństwa i państw opartych na godności człowieka. Jesteśmy godnymi spadkobiercami powstańców styczniowych i mamy obowiązek nimi pozostać - dodał.
Jaki jest program wspólnych obchodów Polski i Litwy?
W sobotę pary prezydenckie biorą udział w uroczystości pod Bramą Straceń, gdzie zaplanowano wystąpienia Karola Nawrockiego i Gitanasa Nausedy. Prezydenci odwiedzą też Muzeum Historii Polski. Po południu w Belwederze przewidziano powitanie litewskiej pary prezydenckiej, spotkanie w cztery oczy oraz śniadanie robocze wydane przez stronę polską.
Dalsza część programu obejmuje udział w odsłonięciu pomnika Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa w podwarszawskich Markach o godz. 16.50. - Powstańcy walczyli też dlatego, bo pamiętali I Rzeczpospolitą, Rzeczpospolitą Obojga Narodów, Rzeczpospolitą, która była wspólnym domem Polaków, Litwinów, Rusinów - mówił prezydent. Organizatorzy podkreślają wymiar wspólnotowy i polsko-litewski tegorocznych obchodów.
Źródło: PAP