Największy idol Kaczyńskiego
Dlaczego prezes PiS chce iść jego śladem?
Największy idol Kaczyńskiego
- Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, że nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie - Budapeszt - tak Jarosław Kaczyński skomentował pierwsze, sondażowe wyniki wyborów w 2011 r. Mówiąc o tym, miał na myśli, że Prawo i Sprawiedliwość, zdobędzie taką pozycję jak Fidesz na Węgrzech, a on sam będzie drugim Victorem Orbanem. Bo polityk, który tyle razy przegra wybory, na ogół znika z polityki. Orban jest wyjątkiem od tej reguły, to polityk niezatapialny i właśnie dlatego Kaczyńskie chce brać z niego przykład.
Obu polityków łączy przekonanie, że zmiany, jakie zaszły w ich krajach po obaleniu komunizmu nie były wystarczające, że trzeba je dokończyć. Orban, tak jak Kaczyński, dużo mówi o "odbudowywaniu węgierskiej tożsamości", "przywracaniu wartości", walczy też z "oligarchią", "czerwoną pajęczyną" i "układami".
Co prawda, nie są przedstawicielami tego samego pokolenia, bo dzieli ich 14 lat (Kaczyński to rocznik 1949, Orban - 1963; Orban jest młodszy także od Donalda Tuska, który urodził się w 1957 r.), ale nie ma innych polityków, którzy wywołują tak ogromne emocje!
(js)
Węgry to "kurewski kraj"
We wrześniu 2006 r. Węgrzy usłyszeli z radia słowa premiera Ferenca Gyurcsanya: "Nic nie robiliśmy w ciągu czterech lat. Spierdoliliśmy. I to nie coś, ale wszystko. Przez ostatnie półtora roku kłamaliśmy rano, wieczorem i w nocy". Premier mówił też, że Węgry to "kurewski kraj". Te słowa wywołały wielką, polityczną rewolucję. Mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, w stolicy i poza nią wybuchły zamieszki. Wkrótce pod parlamentem ludzie rozbili namioty. Wtedy 46-letniemu Orbanowi nie udało się obalić skompromitowanego Gyurcsanya, po czterech latach jednak przejął władzę na Węgrzech.
W wyborach parlamentarnych w kwietniu 2010 r. po ośmiu latach trwania w opozycji Fidesz wygrał wybory zdobywając 59 proc. mandatów, co było najlepszym rezultatem na Węgrzech od przemian ustrojowych w 1990 r. Razem z koalicjantem KDNP, który uzyskał 9,4 proc. mandatów, stworzyli większość konstytucyjną (68,13 proc. mandatów), umożliwiającą zmianę konstytucji i reformę państwa. Jarosław Kaczyński wierzy, że powtórzy ten sukces. Na razie jednak jego partia od pięciu lat jest w opozycji.
Do tego miażdżącego zwycięstwa prawicy by nie doszło, gdyby Węgry nie były jednym z najbardziej dotkniętych przez kryzys gospodarczy krajów Europy Wschodniej. W październiku 2008 r. kryzys zaczął się nasilać, a w związku z tym wzrosły napięcia polityczne i ekonomiczne.
Pozycję wśród kolegów zdobywał pięściami
Swego czasu prezes PiS wytykał Donaldowi Tuskowi, że wychował się na podwórku, a on sam "w trochę lepszych miejscach". Wspominał jednak, że jako dziecko uczestniczył w bitwach na kamienie - "wojnie" między ulicą Lisa Kuli i blokiem nazywanym trójką na Placu Inwalidów na warszawskim Żoliborzu, podczas których nieraz był kontuzjowany.
Victor Orban wychował się z kolei w małej wsi w biednym domu, bez ciepłej wody w kranie. Siłą fizyczną zdobywał wśród kolegów szacunek, nie unikał walk na pięści, to ona zapewniała mu niezależność. Miał surowego ojca i brata. "W tym męskim świecie zasady gry były twarde" - pisze Igor Janke w książce "Napastnik. Opowieść o Victorze Orbanie, która ukazała się nakładem wydawnictwa Demart.
Wkrótce rodzina przeprowadziła się do Szekesfehervaru, a Orbam rozpoczął naukę w prestiżowym liceum im. Blanki Teleki. "W tej szkole Viktor też musiał walczyć. Był z innej bajki niż większość uczniów. Inaczej mówił, inaczej się ubierał, miał inne problemy" - czytamy.
Mama go ukształtowała
W rodzinie Orbana nie mówiło się o polityce. Jego rodzice należeli do partii. Ojciec był nawet sekretarzem organizacji partyjnej w swoim miejscu pracy. Orban nie wyniósł więc antykomunizmu z domu. Wynikał on raczej z jego obserwacji i własnych doświadczeń. "Jeśli szuka gdzieś korzeni swojego buntu, wskazuje na to, jak kształtowała go mama. Nie rozmawiała z nim o polityce, ale wpajała mu, by był niezależny w sądach" - stwierdza Igor Janke.
Największy wpływ na wychowanie Jarosława Kaczyńskiego również miała matka - Jadwiga Kaczyńska. "Czasami wpadała w gniew i zdarzało mi się uciekać przed ścigającą mnie mamą z paskiem dookoła stołu. Kiedyś też, gdy nie chciałem się uczyć angielskiego, dostałem butem. Zacząłem udawać, że straciłem oko, co potwornie przestraszyło mamę" - opowiadał Jarosław Kaczyński w "O dwóch takich... Alfabet braci Kaczyńskich" Michała Karnowskiego i Piotra Zaremby.
Futbol to jego drugie życie
Tym, co łączy Orbana z największym konkurentem Kaczyńskiego, premierem Donaldem Tuskiem jest piłka nożna. Jak stwierdza Janke, bez piłki nożnej nie da się zrozumieć, kim jest Viktor Orban. Premier Węgier, mimo natłoku zajęć, znajduje czas na treningi. "Jest pracowity, ale ostatnio tyje" - narzeka Mihaly Takacs, jego osobisty trener. Zwykle robią we dwóch normalny, futbolowy trening. Bieganie, ćwiczenia kardio, zagrywki. 20-letni syn Orbana Gaspar jest piłkarzem i niedawno debiutował w Videotonie.
"Powiedzieć, że Viktor Orban pasjonuje się futbolem, to mało. Futbol to jego drugie życie. 'W życiu politycznym może się walić i palić - Viktor zachowuje spokój - ale gdy nasi sportowcy walczą, emocje wylewają się z niego' - opowiada jedna z najbliższych mu osób. Potwierdzają to wszyscy, którzy byli kiedykolwiek z Orbanem na stadionie, albo choć oglądali z nim mecz w telewizji. Kiedy piłkarze biegają po boisku, on nie może usiedzieć w jednym miejscu. Szaleje, komentuje, nie da się z nim rozmawiać o niczym innym" - czytamy w książce "Napastnik. Opowieść o Victorze Orbanie".
Strzelił w twarz oficerowi
- Wieczorem mnie wypuścili i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że nieprzyjemnym, bo przecież działałem cały czas. Uważałem zresztą, że jestem w sytuacji dużo gorszej niż internowani - tak Jarosława Kaczyński w rozmowie z "Gazetą Polską" wspominał początki stanu wojennego.
W tamtym czasie Victor Orban służył w wojsku i był to prawdopodobnie najważniejszy moment, który wpłynął na ukształtowanie się jego antykomunistycznego światopoglądu. Trafił tam jako 18-latek, przed rozpoczęciem studiów na 11 miesięcy. To było w sierpniu 1981 r. "Przeżyłem to tylko dzięki temu, że byłem silny i nie unikałem ryzyka" - mówi Orban z nieukrywaną dumą w głosie. Często bił się ze starszymi żołnierzami, gdyż "tylko w ten sposób można było zyskać szacunek u innych". Jednemu oficerowi strzelił nawet raz z otwartej ręki w twarz, za co trafił do karceru.
W 1981 r. coraz częściej mówiło się o możliwości interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Polsce. Wiadomo było, że gdyby wybuchła wojna czy potrzebna byłaby zbrojna interwencja, na pierwszą linię trafiliby żołnierze z jednostki Orbana. "Noc z 12 na 13 grudnia była mroźna. Tę noc Viktor Orban spędził z dłońmi zaciśniętymi na zimnym karabinie, czekając na rozkazy. 'Nie można tego zapomnieć. Miałem ogromny dylemat moralny. Co zrobić, jak każą nam jechać? Kochaliśmy Polskę. Jechać do Polski i robić coś przeciwko Polakom, to byłoby straszne. Wiedzieliśmy, że jesteśmy po złej stronie'" - wspomina Orban, a jego słowa przytacza Igor Janke.
Michnik siarczyście zaklął i stwierdził, że Orban mocno przesadził
"Orban nigdy nie miał kłopotów z nauką. Uczył się solidnie i miał dobre oceny. Miewał za to poważne kłopoty z zachowaniem. Jak większość chłopaków, chodził na koncerty rockowe i już wtedy uwielbiał westerny. Zapuszczał czasem wąsy i długie włosy" - czytamy w "Napastniku. Opowieści o Victorze Orbanie". Tak jak Jarosław Kaczyński ukończył prawo. Był przewodniczącym zarządu studentów. Pracę magisterską napisał o "Solidarności". Jej tytuł brzmiał "Społeczna samoorganizacja i ruch społeczny w systemie politycznym (przykład polski)".
Przełomowym dniem w jego życiu był 16 czerwca 1989 r. To wówczas, 31 lat po egzekucji premiera z czasów rewolucji 1956 r. Imre Nagya, komuniści zgodzili się na oficjalne, transmitowane przez telewizję uroczystości pogrzebowe. 26-letni Orban wygłosił najważniejsze przemówienie w życiu, które "okazało się prawdziwym wstrząsem, który postawił Węgrów na nogi". Dzięki niemu stał się znany na całym świecie, a to dlatego, że zażądał wycofania wojsk sowieckich, kiedy i na Węgrzech, i w innych krajach panowała jeszcze władza komunistyczna.
"Tego dnia w rozmowach z nim wszyscy go chwalili. Poza jedną osobą - Adamem Michnikiem (Orban przeczytał wcześniej wiele prac Michnika, uczył się z jego tekstów, był jego fanem - przyp. red.). Jak wspominają osoby, które stały z nim na placu Bohaterów, już wtedy polski opozycjonista siarczyście zaklął, uważając, że Orban mocno przesadził. Orban - jak dziś wspomina - był zszokowany reakcją swojego idola z Polski. Michnik długo przekonywał Orbana, że jest zbyt radykalny i że za bardzo ryzykuje" - pisze Janke.
Pierwsza od ponad trzydziestu lat niezależna organizacja polityczna
Kiedy w maju 1990 r. Jarosław Kaczyński powiadomił dziennikarzy zgromadzonych na konferencji prasowej o powołaniu nowej partii - Porozumienia Centrum, Fidesz istniał już od ponad dwóch lat (to skrót od węgierskiej nazwy Fiatal Demokratak Szovetsege - Związek Młodych Demokratów), choć oficjalnie nie był jeszcze partią polityczną, tylko organizacją młodzieżową. 30 marca 1988 r. powołała go grupa studentów i intelektualistów. Następnie w jednej z budapeszteńskich kawiarni zorganizowali konferencję prasową. Zawiadomili wszystkie media węgierskie, agencje informacyjne, korespondentów zachodnich gazet i najważniejsze ambasady.
"Zachowywali się tak, jakby działali w normalnym, demokratycznym państwie. Nikt im nie przeszkodził. Władza była kompletnie zaskoczona. Orban powiedział tłumowi dziennikarzy, że oto na Węgrzech powstała pierwsza od ponad trzydziestu lat niezależna organizacja polityczna. Legalna i działająca zgodnie z prawem. Władze milczały" - pisze Igor Janke.
Powstanie Fideszu było w życiu politycznym Węgier prawdziwym przełomem. "Miesiąc po zebraniu założycielskim, na którym do organizacji przystąpiło trzydzieści siedem osób, Fidesz miał już tysiąc członków. Działali w sposób bardzo niekonwencjonalny. Ich otwartość była szokująca, ale też - jak się szybko okazało - skuteczna. Trafili na moment, kiedy władza komunistyczna zaczęła się błyskawicznie sypać i nie było komu reagować na pojawienie się młodej, dynamicznej, opozycyjnej organizacji" - czytamy.
Radykalna zmiana poglądów - z liberała staje się konserwatystą
"Nie byłem liderem od początku. Zawsze należałem do kręgu, który decyduje. Chciałem być w tym kręgu, ale nie zależało mi, by być liderem. Najlepszym - tak. Najlepszym studentem, najlepszym piłkarzem, sportowcem - tak. Ale liderem - nie. Uważałem wtedy, że decyzje trzeba podejmować razem" - opowiadał o początkach Fideszu Orban, jednak młody polityk szybko poszerzał swoje wpływy.
"Kiedy fideszowcy dostali się do parlamentu, robili sobie dowcipy ze wszystkiego, co im nie odpowiadało. Byli bardzo pewni siebie. Dobre wychowanie nie było ich najmocniejszą stroną, co pamiętają nawet osoby bardzo im życzliwe. Byli szybcy, zdecydowani, nie zwracali uwagi na takie sprawy jak przepuszczanie kobiet w drzwiach. Czuli, że są królami życia. Dokładnie taki był Orban" - pisze Igor Janke.
To wtedy polityka pochłonęła Orbana w stu procentach, przez całą dobę żył polityką. W 1993 r. przejął władzę w Fideszu, a partia wyraźnie skręciła w prawo. Dżinsy zamienił na ciemne garnitury, wziął ślub kościelny (jest członkiem Kalwińskiego Kościoła Reformowanego), ochrzcił dzieci - ma ich pięcioro. Coraz bardziej konserwatywny stawał się także pod wpływem żony Aniko Levai, pochodzącej z tradycyjnej, katolickiej rodziny.
"Zarówno polityczni przeciwnicy, jak i ci, do których teraz zaczął się zwracać Orban, podejrzewali go o cyniczną grę i zmianę poglądów, spowodowaną politycznym marketingiem. Jego bliscy przyjaciele przekonują natomiast, że ta przemiana była stopniowa, bardzo głęboko przez niego przemyślana i przeżyta" - czytamy w "Napastniku".
Nacjonalistyczny populista?
Viktor Orban miał, jak do tej pory, więcej politycznego szczęścia od Jarosława Kaczyńskiego - obecnie sprawuje już drugą kadencję. Rządził wcześniej w latach 1998-2002, kiedy był premierem centroprawicowego rządu koalicyjnego. Za jego rządów Węgry przystąpiły do NATO, z powodzeniem prowadzono również negocjacje nad członkostwem w Unii Europejskiej. Spadło bezrobocie, zmalała inflacja i wzrosły płace. Niestety, w budżecie została dziura. Wstrzymał radykalne reformy, bo jak mówił, zostawi je na drugą kadencję, której w końcu nie dostał. Za czasów jego premierostwa Węgrzy skłócili się z sąsiadami. Również dziś lewica oskarża go o nacjonalistyczny populizm i igranie z demonami przeszłości.
Odchodził w 2002 r. skompromitowany oskarżeniami o populizm, nacjonalizm, agresję i dzielenie społeczeństwa. Wydawało się, że już się nie podniesie, tymczasem stało się zupełnie inaczej.
Rewolucja
Orban cieszy się obecnie pełnią władzy. Awanturą w Europie skończyła się przeprowadzona przez niego reforma węgierskiego systemu medialnego, dająca sporą władzę zdominowanej przez Fidesz Radzie Mediów, ograniczone zostały uprawnienia Trybunału Konstytucyjnego.
Dzięki ponad 60-procentowej większości w węgierskim parlamencie, doprowadził do przyjęcia nowej konstytucji (dotąd obowiązywała dawna komunistyczna z 1948 r., uzupełniona wieloma poprawkami). Za te zmiany był krytykowany przez Komisję Europejską, która twierdziła, że niektóre artykuły naruszają unijne prawo. Uchwalona w kwietniu 2011 r. nowa ustawa zasadnicza zawiera odwołanie do Boga, zapis o ochronie życia od momentu poczęcia, czy stwierdzenie, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.
W 2010 r. węgierscy deputowani zatwierdzili opodatkowanie sektora bankowego w wysokości 0,7 proc. PKB i opodatkowali wielkie koncerny przemysłowe. Wprowadzenie kontrowersyjnego podatku także wywołało niezadowolenie przedstawicieli Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W maju rząd Węgier podjął decyzję o opodatkowaniu od 2013 r. wszystkich transakcji finansowych. Wyższe podatki zapłacą również firmy telekomunikacyjne i energetyczne. Od 1 stycznia 2011 r. wprowadzono na Węgrzech podatek liniowy, który ograniczył dochody osób najmniej zarabiających.
W wygłoszonym w lutym tego roku orędziu o stanie państwa przekonywał, że Węgry funkcjonują dzisiaj "na nowych podstawach", a powrotu "do dawnego systemu, do dawnych metod" nie będzie, gdyż "osłabiły one kraj i wtrąciły go w kryzys".
(js)