"Na wschodzie bez zmian". Gen. Stanisław Koziej punktuje postawę Putina
Prezydent Rosji Władimir Putin zapewnia, że Moskwa bardzo chce zawrzeć pokój. Z tym że, jak zaznaczył, musi być to pokój na jego warunkach, a nie tych, które Amerykanie uzgadniają z Ukrainą i państwami europejskimi. - W sprawie postawy Rosji nic się nie zmienia. Na wschodzie bez zmian. Putin trzyma wcześniej obrany kurs – mówi WP gen. Stanisław Koziej.
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Rosyjski przywódca po raz pierwszy zabrał głos publicznie od amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli oraz groźbach pod adresem Iranu i Grenlandii. Okazją było przyjęcie listów uwierzytelniających od nowych ambasadorów (w tym dziesięciorga z Europy: Austrii, Czech, Francji, Norwegii, Portugalii, Słowacji, Słowenii, Szwajcarii, Szwecji i Włoch).
– Kryzys wokół Ukrainy był bezpośrednią konsekwencją wieloletniego ignorowania uzasadnionych interesów Rosji i celowego działania mającego na celu tworzenie zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa, w tym przesuwania NATO w kierunku granic Rosji, wbrew publicznym obietnicom – mówił Putin.
W jego ocenie Ukraina i NATO mają więc ustąpić, bo tylko to zapewni "długotrwały pokój". Wcześniej szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow mówił, że Ukraina ma oddać Rosji te ziemie, których ona chce, czyli tzw. Noworosję, zmienić swoje prawo, wybrać prorosyjskie władze i pozwolić na niszczenie ukraińskiej narodowości. Z kolei NATO ma się cofnąć do granic sprzed 1999 roku.
Według Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), Putin nadal demonstruje, że nie będzie zadowolony z porozumienia pokojowego, które dotyczy tylko Ukrainy i radykalnie nie restrukturyzuje NATO. "Putin wielokrotnie demonstrował, że jego żądania są większe niż te zawarte w proponowanym przez USA 28-punktowym planie i późniejszych planach pokojowych. Rosyjski przywódca pozostaje zaangażowany w swoje pierwotne cele wojenne z 2021 i 2022 roku, które wykraczają poza terytorium i nie ograniczają się do Ukrainy" – czytamy w analizie ISW.
- Ciekawe, jak długo ten Putin ze swoją strategią wytrzyma? – pyta retorycznie gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
I jak dodaje, to jest zastanawiające, że nie tylko nie daje sygnałów odwilży politycznej, ale wręcz przeciwnie.
- Za każdym razem prawie jeszcze mocniej utwardza swoją strategię i swoje cele. Co za tym stoi? Możliwe, że za niedługo cierpliwość Trumpa może być już nadwyrężona żądaniami Putina. Pokazuje, że się nie obawia tego, że Trump zmieni kurs i raptem nałoży jeszcze mocniejsze sankcje – mówi WP gen. Stanisław Koziej.
- Być może jest tak, że działania USA w sprawie Wenezueli i Grenlandii jeszcze bardziej ośmieliły Kreml. Skoro Trump go chwali, to idzie dalej w zaparte. Ale to może być również ślepa uliczka. Nie wiem, staram się jakoś zrozumieć tę strategię rosyjską, strategię Putina. Dlaczego on trzyma taki twardy kurs cały czas? Czy liczy na to, że jednak uda mu się ten Zachód w nadchodzącym czasie powstrzymać od wspierania Ukrainy i wówczas dokona jakiegoś przełomu? Bo przecież on tam ma bardzo nikłe postępy terytorialne, jeśli chodzi o front – przypomina były wojskowy.
- Co prawda skutecznie obezwładnia Ukrainę na zapleczu, zwłaszcza teraz w warunkach zimowych. Szczególnie jeśli chodzi o energetykę. Więc być może liczy na to, że Ukraina nie wytrzyma. Ale terytorialnie? Nie widać jakichś oznak szybkiego zakończenia wojny – zauważa były szef BBN.
Według agencji Bloomberg, przedstawiciel Białego Domu Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Donalda Trumpa Jared Kushner zamierzają udać się do Moskwy, aby spotkać się z Władimirem Putinem. Informacje te pojawiły się prawie w tym samym czasie, co wypowiedź prezydenta USA.
- Myślę, że Władimir Putin jest gotowy do zawarcia układu. Myślę, że Ukraina jest mniej gotowa - stwierdził w czwartek Trump w wywiadzie dla agencji Reutera. Na pytanie, co stoi na przeszkodzie, odpowiedział "Zełenski, musimy skłonić prezydenta Zełenskiego, żeby się zgodził".
Wypowiedź prezydenta USA spotkała się z szybką ripostą ukraińskiego przywódcy. "Ukraina nigdy nie była i nigdy nie będzie przeszkodą na drodze do pokoju. Kiedy Ukraińcy są bez prądu przez 20-30 godzin z powodu Rosji, a rosyjskie ataki mają na celu zniszczenie naszego systemu energetycznego i naszych obywateli, to właśnie na Rosję należy wywrzeć presję" - powiedział Wołodymyr Zełenski.
- Donald Trump takimi wypowiedziami na pewno nie pomaga. Jego obecna polityka "rozwala" ład międzynarodowy, oparty na różnych kolektywnych systemach bezpieczeństwa. To daje paliwo Putinowi, który widzi, że Waszyngton może opuścić Sojusz Północnoatlantycki – mówi WP gen. Stanisław Koziej.
W jego ocenie, kończy się ład międzynarodowy i powraca koncert mocarstw.
- A w tym koncercie Putin czuje się jak ryba w wodzie. O to właśnie mu chodzi. Strategia jest taka, że Rosja może robić, co chce w swoim najbliższym otoczeniu. Z kolei Stany Zjednoczone w swoim, a Chiny w swoim. No to Rosja tylko w to gra. Niestety, polityka i działalność prezydenta Trumpa generują wzmożone ryzyka dla bezpieczeństwa – ocenia były szef BBN.
Zdaniem rozmówcy WP, sytuacja robi się szczególnie niebezpieczna w Europie.
- Na naszym kontynencie następuje największa radykalna zmiana układu sił. A przecież cały okres powojenny to była główna oś i fundament tego układu. Jeżeli Stany Zjednoczone ten fundament zabierają, to upada właśnie zbiorowy system bezpieczeństwa – przestrzega gen. Stanisław Koziej.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski