Mniej balonów z Białorusi. "Mocne uderzenie w sieci przemytnicze"
Balony meteorologiczne z Białorusi mniej zakłócają litewską przestrzeń powietrzną. Ministerstwo spraw wewnętrznych Litwy zauważa poprawę sytuacji w 2026 roku.
Najważniejsze informacje:
- Liczba przejętych transportów nielegalnych wyrobów tytoniowych z Białorusi znacznie spadła w porównaniu do zeszłego roku.
- Litewskie operacje mające na celu zwalczenie przemytu przynoszą pozytywne efekty.
- Brak działań ze strony Białorusi utrudnia całkowite powstrzymanie procederu.
Litewskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Państwowa Służba Ochrony Granicy odnotowały zmniejszoną aktywność balonów meteorologicznych z Białorusi, które w poprzednich latach regularnie zakłócały przestrzeń powietrzną. W tym roku przejęto 69 transportów nielegalnych wyrobów tytoniowych, podczas gdy w tym samym okresie roku ubiegłego liczba ta wyniosła 185.
Jak przebiega operacja przeciwko przemytnikom?
Operacje rozpoczęte w październiku ubiegłego roku skutecznie ograniczyły wpływ przemytów na funkcjonowanie lotniska w Wilnie, które kiedyś notowało liczne zakłócenia.
- Kiedy w październiku ubiegłego roku rozpoczęliśmy specjalną operację, wymierzoną w przemytników, początkowo dochodziło do licznych przypadków wstrzymywania pracy lotniska w Wilnie. W tym roku odnotowano jedynie kilka sytuacji, gdy lotnisko musiało wstrzymać loty na jedną-dwie godziny. To oznacza, że operacja przyniosła bardzo pozytywne rezultaty - podkreślił litewski minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz.
Mniej balonów z Białorusi. "Mocne uderzenie w sieci przemytnicze"
Pomimo prowadzonych działań, całkowita eliminacja zjawiska jest nieosiągalna bez współpracy ze strony Białorusi. - Było to mocne uderzenie w sieci przemytnicze zaangażowane w ten atak hybrydowy. Określam to mianem ataku hybrydowego, ponieważ nie obserwowaliśmy ze strony Białorusi działań mających na celu powstrzymanie wypuszczania balonów z jej terytorium - dodał Kondratowicz w rozmowie z PAP.
Przedstawiciel litewskiego rządu zaznaczył przy tym, że władze nie zamierzają odpuszczać białoruskim przemytnikom. - Na obecnym etapie nie mamy przesłanek, by sądzić, że strona białoruska zmieni swoje podejście w tej kwestii. Ze swojej strony robimy wszystko, co możliwe. Stan sytuacji ekstremalnej nadal obowiązuje. Obecnie patroli na drogach jest mniej, ale w każdej chwili możemy zwiększyć ich liczbę - wyjaśnił.
Ostatnia wizyta specjalnego wysłannika Stanów Zjednoczonych ds. Białorusi Johna Coale'a oraz rozmowy z premier Litwy Ingą Ruginiene dotyczyły m.in. hybrydowych działań Mińska.
Czy Białoruś zmieni podejście?
Jak zaznaczył doradca dowódcy Państwowej Służby Ochrony Granicy Giedrius Miszutis, spadek incydentów wynika z lepszej koordynacji działań i zmian legislacyjnych.
- Działania państwa litewskiego, w tym lepsza koordynacja instytucji oraz zmiany legislacyjne, przyniosły efekt. Problem jednak nie zniknął, ponieważ jego źródło znajduje się po stronie białoruskiej. Tam tego typu działania są tolerowane, a być może nawet tworzone są warunki do ich prowadzenia - powiedział Miszutis w rozmowie z PAP.
Stan sytuacji ekstremalnej wciąż obowiązuje na Litwie, szczególnie na granicy z Białorusią, gdzie prowadzone są wspólne operacje przez kilka służb. Sejm litewski zaostrzył również kary za przemyt, co ma dodatkowo zniechęcić przestępców.
Politolog Kestutis K. Girnius uważa, że powodzenie w rozwiązaniu problemu zależy w dużej mierze od działań władz białoruskich. - Sytuacja w dużej mierze zależy od decyzji Alaksandra Łukaszenki i jego otoczenia. To oni decydują o skali i czasie tych działań. Sam proceder można uznać za działalność przestępczą o charakterze hybrydowym, która pokazuje ograniczone możliwości Litwy dotyczące jego powstrzymania - zauważył Girnius, podkreślając potrzebę międzynarodowej presji na Mińsk.