Metropolita Chicago wzywa Trumpa do przeprosin. "Jawny rasizm"
Metropolita Chicago kardynał Blase Cupich odniósł się do materiału wideo udostępnionego przez prezydenta USA Donalda Trumpa, w którym Barack i Michelle Obamowie zostali przedstawieni jako małpy. - To jawny rasizm - stwierdził.
Najważniejsze informacje:
- Kard. Blase Cupich wezwał Donalda Trumpa do jednoznacznych przeprosin za nagranie, na którym Barack i Michelle Obamawie zostali przedstawieni jako małpy.
- Nagranie z udziałem Obamów pojawiło się 5 lutego na Truth Social.
- Przedstawiciel Białego Domu przekazał, że wpis "omyłkowo opublikował członek personelu" i został usunięty.
- Przedstawianie osób jako zwierzęta, poniżej istot ludzkich, nie jest czymś nowym. W minionych stuleciach był to powszechny sposób, w jaki politycy i inni poniżali grupy imigrantów, kiedy ci przybywali do naszego kraju: Chińczyków, Irlandczyków, Włochów, Słowian, Żydów, Latynosów. Karykatury, artykuły prasowe, a nawet przedstawienia teatralne niosły przekaz, że ci inni zasługują na ośmieszenie - przypomniał kardynał Cupich.
Metropolita Chicago wzywa Trumpa do przeprosin
Podkreślił, że w ten sposób przymykano oczy na niedostatek, w jakim żyją i wyśmiewanie ich religii, nawet gdy - jak dodał - kraj potrzebował ich rąk do pracy.
- Mówimy sobie, że tamte czasy należą do przeszłości i że nawet przypominanie tej historii szkodzi wizji równości, którą staramy się tworzyć. Kilka dni temu zobaczyliśmy, że w Białym Domu ten jawny rasizm nie jest jedynie praktyką przeszłości - powiedział.
- Jeśli prezydent świadomie zatwierdził przekaz zawierający brutalne rasistowskie obrazy, powinien się do tego przyznać. Jeśli na początku nie był tego świadomy, powinien wyjaśnić, dlaczego pozwolił swojemu personelowi określić publiczne oburzenie, wywołane przez ten przekaz, jako fałszywe. W obu przypadkach powinien przeprosić - stwierdził kardynał Cupich.
Donald Trump zamieścił w serwisie Truth Social nagranie, na którym były prezydent Barack Obama oraz jego żona Michelle zostali ukazani jako małpy. Materiał spotkał się z krytycznymi reakcjami polityków i mediów.
Rzeczniczka Białego Domu stwierdziła jednak, że oburzenie jest nieuzasadnione, ponieważ chodziło jedynie o fragment popularnego mema. Następnie przedstawiciel administracji poinformował, że wpis - opublikowany "przez pomyłkę przez pracownika" – został już usunięty z konta Trumpa.