Media ujawniły tajny plan, a Orbán ma problem

W niedzielę na ulicach Budapesztu dojdzie do symbolicznego starcia obozów partii TISZA i Fideszu. Z okazji święta narodowego, upamiętniającego Wiosnę Ludów z lat 1848–1849, oba ugrupowania zaplanowały własne wiece. Lider TISZY podczas swojego wystąpienia niemal na pewno poruszy temat kryzysu w ochronie zdrowia - pisze dla Wirtualnej Polski Dominik Hejj.

Premier Węgier Viktor OrbanPremier Węgier Viktor Orbán
Źródło zdjęć: © East News
Dominik Héjj
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Niedzielne wydarzenia przyjmą formę swoistego plebiscytu popularności, w którym główną stawką będzie to, kto zdoła przyciągnąć większe tłumy. Węgierski rząd wprowadził zakaz lotów nad stolicą, oficjalnie tłumacząc decyzję względami bezpieczeństwa. Opozycja uważa jednak, że prawdziwym powodem jest obawa przed ujęciami z powietrza, które mogłyby udokumentować frekwencyjny sukces Pétera Magyara. Lider TISZY podczas swojego wystąpienia niemal na pewno odniesie się do rządowych planów, do których dotarł niedawno opozycyjny tygodnik HVG.

A chodzi o dokument utajniony przez rząd Viktora Orbána. Jest to plan reformy służby zdrowia. Chociaż dokument powstał w 2020 r., może stanowić dla premiera ogromny problem. Skrupulatnie ukrywany (do 2030 r.) plan rządu Fidesz-KDNP zakłada m.in. masowe zamykanie szpitali. Dla przeciętnego Węgra to cios w najczulszy punkt, a dla rosnącej w siłę opozycji z partii TISZA - polityczne paliwo, na które czekali. Bowiem "zdrowie" to konik środowiska TISZA. Péter Magyar w mediach społecznościowych stwierdził, że ujawnienie tajnego raportu oznacza koniec rządu Orbána. Rzecz jasna, na razie niczego nie oznacza.

Raport utajniony na lata

Wstępne założenia ujawnione przez HVG przewidują likwidację 38 szpitali, a więc 14 tys. łóżek szpitalnych i zmniejszenie liczby przychodni specjalistycznych z 557 do 221. Zostały one zapisane w strategii przygotowanej w 2020 r., a więc w czasie pandemii COVID-19 przez Boston Consulting Group na zlecenie węgierskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. To w nim realizowany jest obecnie nadzór nad służbą zdrowia. W 2020 r., kiedy sprawa miała miejsce, zdrowiem zajmowało się nieistniejące już Ministerstwo Zasobów Ludzkich. Osobny resort zdrowia został zlikwidowany w ramach reformy działów administracji publicznej przeprowadzonej przez Fidesz w 2010 r.

Rząd zlecił firmie consultingowej opracowanie "strategicznych i kompleksowych planów restrukturyzacji" służby zdrowia. Realizacja kosztowała 352 mln forintów. Po kursie z września 2020 r. była to równowartość ok. 4,1 mln zł. Przyjąłem wrzesień, gdyż raport został przygotowany z końcem sierpnia 2020 r. Jak zwraca uwagę autorka tekstu, Zsófia Gergely, Boston Consulting Group posiadało już doświadczenie w przygotowywaniu podobnego opracowania z uwagi na realizację wykonaną dla słowackiego ministerstwa zdrowia. O samym istnieniu dokumentu wiedziano od lat, organizacja pozarządowa - K-Monitor od dawna domagała się jego upublicznienia. Bezskutecznie. Stąd też zainteresowanie tematem jest spore. Tygodnik potwierdził wiarygodność dokumentu w kilku niezależnych źródłach. Firma wykonująca audyt potwierdziła jedynie wykonanie zlecenia, odmówiła jednak komentarza na inne pytania.

Głęboka restrukturyzacja

Raport proponuje wizję służby zdrowia do 2035 r. Najbardziej wrażliwą kwestią są plany związane z restrukturyzacją szeroko rozumianych placówek służby zdrowia. Należy zaznaczyć, że pojawiające się tutaj liczby to stan na rok 2019, bowiem to tymi wartościami operuje się w raporcie. Założono, że z istniejących w 2019 r. 108 placówek opieki szpitalnej do 2035 r. pozostałoby 70, co przełożyłoby się na spadek liczby łóżek szpitalnych z 41 do 27 tys., a więc o 34 proc. Liczba przychodni do 2035 r. miałaby zmaleć o 60 proc. względem 2019 r. (221 wobec 557). Jak wskazuje autorka tekstu, wiele źródeł tygodnika, niezależnie od siebie wskazywało, że właśnie drastyczny plan restrukturyzacji placówek mógł być jednym z powodów, dla których rząd utajnił dokument. Tego typu działania bowiem zawsze spotykają się ze sprzeciwem społecznym.

W politycznym dyskursie przebiło się jedynie to, że rząd chce zamknąć placówki służby zdrowia. Liczą się wyłącznie emocje. Warto jednak wskazać, jaki pomysł proponowano rządowi. Chodziło bowiem nie tyle o zamykanie placówek, ale kompleksową restrukturyzację. Jednym z założeń było np. stworzenie dwupoziomowego modelu opieki ambulatoryjnej, funkcjonującego obok opieki szpitalnej. Byłyby więc podstawowe polikliniki, do których pacjent dotarłby maksymalnie w ciągu 15-30 minut oraz kompleksowe placówki z diagnostyką ambulatoryjną, do których dojazd miałby nie zajmować więcej niż 30-60 min. Powstałaby nowa sieć szpitali w miastach pow. 50 tys. mieszkańców. W każdym komitacie (województwie) funkcjonowałby jeden szpital, a w samym Budapeszcie zlokalizowano by cztery szpitale centralne (ogólnokrajowe) i 7 lokalnych. Zamykane szpitale miały stać się ośrodkami opieki długoterminowej (nad seniorami, przewlekle chorymi) bądź schroniskami dla potrzebujących. To z kolei miało odciążyć drogi system opieki szpitalnej, który obecnie często pełni funkcje socjalne.

To tylko wycinek z proponowanych zmian. HVG wskazuje, że według udostępnionego planu koszt inwestycji koniecznych do przeprowadzenia pełnej restrukturyzacji służby zdrowia wyniósłby w latach 2020-2026 - między 230 a 270 mld forintów (2,8-3,3 mld zł). Środki te miały zostać pozyskane m.in. z funduszy europejskich, które - przypomnijmy, od 2022 r. pozostają w ogromnej mierze zamrożone z uwagi na zastosowany wobec Węgier w 2022 r. mechanizm warunkowości.

Reforma, funkcjonująca pod nazwą Projekt Hipokrates, miała być wdrażana etapami. Ten pierwszy miał zakończyć się do września 2021 r., a drugi zostać wdrożony od lipca 2022 r., a więc już po wyborach parlamentarnych. Autorka wskazuje, że w raporcie można przeczytać, że wprowadzenie reformy umożliwiłoby osiągnięcie do 2035 r. mierzalnych efektów, m.in. spadku przedwczesnej śmierci (w młodszym wieku) o 30 proc., a ogólnych ponadmiarowych zgonów o 37 proc. Z kolei o 10 proc. wzrosnąć miała liczba lat przeżytych przez Węgrów w dobrym zdrowiu.

Anonimowi rozmówcy HVG wskazywali, że materiał oparty był o merytoryczne przesłanki i najlepsze praktyki stosowane w innych państwach UE. "Propozycja jest pełna słusznych diagnoz, ale ponieważ dla rządu były one niewygodne, zdecydowano się je po prostu ukryć przed wyborcami", puentuje anonimowe źródło. Dzisiaj nie ma wiedzy, czy dokument stanowiłby dla rządzących jakiś punkt odniesienia. Nie wydaje się także, by chcieli temat szczególnie chętnie komentować.

To ważne dla niezdecydowanych

Kogo ten temat interesuje? Przeciętnie wszystkich Węgrów. Ponieważ problem służby zdrowia wskazywany jest w ścisłej czołówce najważniejszych wyzwań tak dla Węgrów, jak i władz. Zdrowie przecież dotyka wszystkich, bez względu na partyjne barwy. A na kogo temat może wpłynąć? Przede wszystkim na wyborców niezdecydowanych, to jest takich, którzy nie wiedzą jeszcze, na kogo chcieliby oddać głos bądź czy w ogóle pójdą głosować. To oni zadecydują o wyborczym rezultacie. Jakiekolwiek kontrowersje, czy to w sprawie Fideszu, czy TISZY, nie będą rezonowały w grupie zagorzałych zwolenników tych partii. Ważne natomiast, że kondycja służby zdrowia jest wskazywana jako trzeci najważniejszy problem na Węgrzech właśnie w elektoracie wyborców niezdecydowanych – a więc kluczowych. I tu Fidesz ma wiele do stracenia, ale czy straci? To mogą pokazać sondaże za około tydzień i to tylko przy założeniu, że temat będzie eksponowany w mediach.

Nie ma tu miejsca na merytoryczną dyskusję, nikt tej propozycji programowej nie będzie analizował wieloaspektowo. Szczególnie dlatego, że rząd ten dokument utajnił. Na marginesie warto wspomnieć, że właśnie regularne utajnianie dokumentów będzie jednym z większych wyzwań, przed którym stanie nowa władza. Okazać się może, że Węgrzy nie wiedzą o dziesiątkach aktów prawnych i postanowień wiążących dla państwa, które zostały utajnione. I nie chodzi tylko o rosyjską inwestycję w elektrownię atomową Paks czy finansowaną przez stronę chińską budowę kolejowego połączenia Budapeszt-Belgrad. To może być jeden z najciekawszych wątków politycznych nazajutrz po wyborach (oczywiście o ile do zmiany władzy dojdzie).

Programowe propozycje TISZY

TISZA od samego początku istnienia aktywnie włączyła się w dyskusję nad kondycją służby zdrowia. Péter Magyar woził do szpitali środki czystości i wentylatory, wytykał nieudolność władzy i niedofinansowanie. Pojawił się m.in. w centralnym szpitalu w Budapeszcie, do którego wszedł wejściem VIP, by udowodnić Węgrom, że władza korzysta z przywilejów, kiedy oni nie mają dostępu nawet do podstawowej opieki zdrowotnej. Wszystko rejestrował telefonem, a następnie udostępniał w sieci.

Zdrowie jest jednym z filarów programu TISZA. Magyar obiecał m.in., że nie zlikwiduje żadnej placówki medycznej, ale utworzy nowe. Obiecał także wzrost państwowych nakładów na służbę zdrowia do 7 proc. PKB do 2030 r. Obecnie jest to niespełna 5 proc. Środki na modernizację systemu służby zdrowia TISZA chce pozyskać z funduszy europejskich, które mają zostać niezwłocznie odblokowane po dojściu Pétera Magyara do władzy. Miałyby one zostać spożytkowane m.in. na wymianę taboru kolumny sanitarnej, nie wyłączając lotniczego pogotowia ratunkowego.

To, co łączy program TISZY i ten proponowany w powstałym w 2020 r. raporcie, to wiara w badania przesiewowe, w to, że profilaktyka i lepsza opieka zdrowotna przełożą się na wzrost średniej długości życia. Péter Magyar obiecuje wreszcie odtworzenie ministerstwa zdrowia, zapewnia także, że rząd będzie musiał przedstawiać ocenę skutków regulacji na zdrowie. Wreszcie minister zdrowia będzie w rządzie dysponował prawem weta, o ile uzna, że jakiś akt prawny negatywnie odbije się właśnie na tej sferze.

Dla Wirtualnej Polski Dominik Héjj

Dr Dominik Héjj - politolog specjalizujący się w polityce węgierskiej i autor książki "Węgry na nowo".

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Żurek ostro o Nawrockim. "Jego celem jest obalenie rządu"
Żurek ostro o Nawrockim. "Jego celem jest obalenie rządu"
Pałac ws. TK, tajemnicze szczątki na Lubelszczyźnie, Trump o Iranie [SKRÓT DNIA]
Pałac ws. TK, tajemnicze szczątki na Lubelszczyźnie, Trump o Iranie [SKRÓT DNIA]
Kieruje pracami Białego Domu. Trump przekazał smutną wiadomość
Kieruje pracami Białego Domu. Trump przekazał smutną wiadomość
Trump o negocjacjach z Iranem. "Nie są gotowi"
Trump o negocjacjach z Iranem. "Nie są gotowi"
Czarna seria na Mazowszu. Trzy osoby nie żyją, wielu rannych
Czarna seria na Mazowszu. Trzy osoby nie żyją, wielu rannych
Sean Penn u Zełenskiego. Wybrał Ukrainę zamiast gali Oscarów
Sean Penn u Zełenskiego. Wybrał Ukrainę zamiast gali Oscarów
Kolejny ostrzał Izraela z Libanu. Doniesienia o rannych
Kolejny ostrzał Izraela z Libanu. Doniesienia o rannych
"Są już w drodze". Trump miał usłyszeć "tak". Otrzyma pomoc?
"Są już w drodze". Trump miał usłyszeć "tak". Otrzyma pomoc?
Mają precyzyjny plan. Izrael ujawnia ws. Iranu
Mają precyzyjny plan. Izrael ujawnia ws. Iranu
Jaka pogoda w najbliższych tygodniach? Nowa prognoza IMGW
Jaka pogoda w najbliższych tygodniach? Nowa prognoza IMGW
Spektakularna "kula ognia" nad Mazowszem. Wiadomo, co to było
Spektakularna "kula ognia" nad Mazowszem. Wiadomo, co to było
Stan planu Nawrockiego. NBP podaje dane o rezerwie złota
Stan planu Nawrockiego. NBP podaje dane o rezerwie złota