Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu
Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu - podaje RMF FM. Decyzja posła PiS ma mieć związek z popełnionymi przez niego wykroczeniami drogowymi. W czwartek do Kancelarii Sejmu wpłynęły pisma Mezy w tej sprawie.
Posłowi PiS policjanci zaproponowali mandat w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktów karnych, ten jednak odmówił jego przyjęcia, zasłaniając się immunitetem.
Ale to nie wszystko. Jak podaje RMF FM, policja chce też ukarać Mejzę za dziewięć wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary. W dwóch przypadkach chodzi o przekroczenie prędkości o 60 i 40 km/h. Wiele wskazuje na to, że poseł straci teraz uprawnienia do kierowania pojazdów.
- Zawsze dotrzymuję słowa. Jak obiecałem, że zrzeknę się immunitetu, to to zrobiłem. Nie będę chował się za immunitetem - oświadczył w rozmowie z RMF FM Łukasz Mejza. - To są jakieś stare tematy, chyba jeszcze przed tym przekroczeniem prędkości, które było na ustach całej Polski. Zachowałem się źle, więc za to zapłacę - dodał, pytany o pomiary fotoradarów.
Po wpłynięciu pism od Mejzy, musi się zebrać sejmowa komisja regulaminowa, by stwierdzić, czy poseł prawidłowo zrzekł się immunitetu.
Seria afer z udziałem Mejzy
Wykroczenia drogowe to jednak nie największe przewinienia polityka PiS. Łukasz Mejza ma na swoim koncie wiele kontrowersji. Wirtualna Polska ujawniła, że polityk prowadził spółkę Vinci NeoClinic, oferującą niesprawdzone sposoby leczenia osobom nieuleczalnie chorym oraz rodzicom ciężko chorych dzieci.
Mejza musiał się też tłumaczyć z nieprawidłowości w jego oświadczeniach majątkowych. Podejrzenia podania nieprawdy lub zatajenia prawdy dotyczą siedmiu oświadczeń majątkowych złożonych w latach 2021-2024 z czasów jego pracy jako posła.
Kolejne zarzuty odnoszą się do trzech oświadczeń majątkowych złożonych przez Mejzę jako sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz wiceministra sportu.