MAEA straciła kontrolę. Iran nie wpuszcza inspektorów do ośrodków
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) przyznaje, że straciła kontrolę nad irańskim programem jądrowym. W poufnym raporcie, do którego dotarły agencje prasowe, organizacja ostrzega, że nie jest w stanie ocenić wielkości zapasów wzbogaconego uranu ani potwierdzić, czy Teheran wstrzymał jego produkcję.
Najważniejsze informacje:
- MAEA nie ma dostępu do czterech obiektów w Iranie i nie może ocenić zapasów wzbogaconego uranu.
- Agencja wzywa Teheran do natychmiastowego udostępnienia inspektorom obiektów jądrowych.
- We wrześniu 2025 r. Iran miał 440,9 kg uranu wzbogaconego do 60 proc.; 42 kg przy podniesieniu do 90 proc. teoretycznie wystarcza na jedną bombę.
Fragmenty dokumentu ujawniły w piątek agencje Reuters i AP. Z ich treści wyłania się obraz rosnącej izolacji irańskich instalacji nuklearnych.
Eksperci MAEA od miesięcy nie mają dostępu do czterech kluczowych zakładów, w których - zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami irańskich władz - dochodziło do wzbogacania uranu.
- Nie możemy dostarczyć żadnych informacji o aktualnej wielkości, składzie i miejscu przechowywania irańskich zapasów wzbogaconego uranu - przyznaje MAEA w swoim raporcie, wzywając władze w Teheranie do natychmiastowego wpuszczenia inspektorów.
440 kg uranu. Do bomby brakuje niewiele
Ostatnie dokładne dane pochodzą z września 2025 roku. Wówczas Iran dysponował 440,9 kg uranu wzbogaconego do poziomu 60 proc.
Zgodnie z szacunkami Agencji, już 42 kg materiału o takim stopniu koncentracji teoretycznie wystarcza do wyprodukowania jednej bomby atomowej - wymaga to jedynie dalszego wzbogacenia do poziomu 90 proc., co jest procesem technologicznie prostszym i szybszym niż początkowy etap.
Państwa zachodnie od dawna zarzucają Iranowi dążenie do budowy broni jądrowej. Teheran konsekwentnie zaprzecza twierdząc, że program ma charakter wyłącznie cywilny. Tłumaczenie to budzi jednak wątpliwości, ponieważ reaktory energetyczne zazwyczaj wykorzystują uran wzbogacony jedynie do poziomu kilku procent.
USA grożą siłą, dyplomacja w impasie
Sytuacja wokół irańskiego programu nuklearnego zaostrza napięcie na Bliskim Wschodzie. Stany Zjednoczone zgromadziły w regionie największe siły militarne od czasu inwazji na Irak w 2003 roku.
Prezydent Donald Trump podczas wtorkowego orędzia o stanie państwa ponownie ostrzegł Teheran. Zaznaczył, że nigdy nie pozwoli Iranowi na wejście w posiadanie broni nuklearnej i oskarżył reżim o rozwijanie arsenału, w tym rakiet balistycznych. Choć Waszyngton wciąż deklaruje chęć dyplomatycznego rozwiązania sporu, czwartkowa runda negocjacji w Genewie zakończyła się bez informacji o przełomie.
Echa nalotów z 2025 roku
Brak dostępu inspektorów MAEA dotyczy m.in. obiektów, które ucierpiały podczas intensywnych ataków powietrznych w czerwcu 2025 roku. Wtedy to Izrael, wspierany później przez lotnictwo USA, przez 12 dni bombardował irańską infrastrukturę, w tym podziemny ośrodek w Fordo.
Choć Donald Trump ogłosił wówczas "całkowite zniszczenie" irańskiego programu atomowego, późniejsze wycieki analiz amerykańskiego wywiadu nie potwierdziły tego optymizmu.
Od tamtego czasu Iran nie wpuścił na teren zniszczonych zakładów ekspertów ONZ. - W ostatnim czasie zaobserwowano wzmożoną aktywność w pobliżu uszkodzonych obiektów, jednak nie jesteśmy w stanie określić jej charakteru bez dostępu do tych miejsc - zaznaczono w piątkowym raporcie MAEA.
Według analiz zdjęć satelitarnych, prowadzonych przez niezależnych ekspertów, Teheran intensywnie odbudowuje i wzmacnia obronę swoich instalacji, co może być interpretowane jako przygotowania do potencjalnego starcia ze Stanami Zjednoczonymi.