Kto następnym premierem? Kowalski wskazał swojego faworyta
Prawo i Sprawiedliwość nie traci nadziei na powrót do władzy w 2027 r. W mediach ruszyła giełda nazwisk polityków, których prezes partii może wskazać na kandydatów na premiera. Kogo widziałby w tej roli gość programu "Tłit" Janusz Kowalski? - To powinien być ktoś, kto rzeczywiście przewiduje zagrożenia, ma taki rys propaństwowy, jednoczy wszystkie środowiska - ocenił, wskazując na jednego z byłych ministrów.
Janusz Kowalski zaznaczył w studiu Wirtualnej Polski, że nie widzi ponownie na stanowisku premiera w rządzie PiS Mateusza Morawieckiego. - Miał już swoją szansę. Miał moment historyczny w roku 2019, 2020, żeby zatrzymać Zielony Ład, żeby nie przyjmować KPO, czyli federalizacji Unii Europejskiej - argumentował. W jego ocenie Morawiecki byłby za to "świetnym ministrem spraw zagranicznych lub zdrowia".
Kowalski ma faworyta na premiera w rządzie PiS
Zdradzając następnie nazwisko swojego faworyta, poseł PiS wskazał na byłego ministra Mariusza Błaszczaka, podkreślając jego "propaństwową postawę, doświadczenie i zdolność objęcia wszystkich możliwych środowisk Prawa i Sprawiedliwości" oraz wyrażając opinię, że to "najlepszy szef MON od 1989 r.".
- Mamy też takich świetnych kandydatów jak Tobiasz Bocheński, Przemysław Czarnek, Paweł Szefernaker czy minister Bogucki - nadmienił, podkreślając jednak, że z uwagi na "strategiczne zdolności prezesa Kaczyńskiego", ostateczna decyzja będzie należała do niego.
Pytany zaś o program Prawa i Sprawiedliwości na wybory w 2027 r., Kowalski podkreślił, że skoncentruje się on m.in. na zdecydowanym odejściu od unijnej polityki Zielonego Ładu, polityki migracyjnej i polityki wspólnych podatków, co już wcześniej zapowiadał Morawiecki. - Cieszę się, że pan premier dzisiaj mówi Januszem Kowalskim z roku 2020 - stwierdził gość WP.