Kryzys w Pałacu. Minister Nawrockiego miał chcieć dymisji szefa BBN
Konflikty w otoczeniu prezydenta Karola Nawrockiego nabierają na sile. Jak donosi Onet, próba dymisji Sławomira Cenckiewicza została wstrzymana w ostatniej chwili. Ujawniono jednocześnie, jakie były powody jej planowania.
W Pałacu Prezydenckim miało dojść do poważnego konfliktu między głównymi urzędnikami. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej, miał być bliski do doprowadzenia do zmiany na stanowisku szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Przydacz miał chcieć dymisji szefa BBN
Największe napięcia miały pojawić się wokół relacji Kancelarii Prezydenta ze Stanami Zjednoczonymi. Przydacz, wspierany przez cenionego w Waszyngtonie attaché obrony gen. Krzysztofa Nolberta, rozwijał kontakty z Pentagonem. - Działania ludzi Cenckiewicza zaczęły nam szkodzić - twierdzą rozmówcy Onetu związani z Pałacem Prezydenckim.
Jak również informował portal, podczas wizyty wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Andrzeja Kowalskiego w Pentagonie 9-10 grudnia, gen. Nolbert został "wyproszony z rozmów z Amerykanami". Doprowadzić do tego mieli członkowie BBN.
"Miał to zrobić osobiście gen. Adam Rzeczkowski, członek polskiej delegacji, dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN. Czemu powołany jeszcze za czasów PiS gen. Nolbert został usunięty z rozmów? Bo formalnie pracuje z Bogdanem Klichem, szefem polskiej ambasady w USA, który jest politykiem obecnej władzy. (...) Po powrocie do kraju generałowie Kowalski i Rzeczkowski »dostali po łapach« od ludzi z Kancelarii Prezydenta, a Przydacz przekonywał Nawrockiego, że BBN wymaga głębokiej przebudowy" – czytamy.
- Niewpuszczenie naszego attaché to jest chamstwo i złe działanie - skomentował to wówczas minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, który jest w rządzie Donalda Tuska. Ten z kolei wielokrotnie wyrażał się negatywnie o prezydencie oraz o Cenckiewiczu.
Przydacz miał zyskać sojusznika w szefie MON
Sprzymierzeńcem Przydacza stał się jednocześnie Kosiniak-Kamysz, który stara się utrzymywać dobre relacje z otoczeniem Nawrockiego "w trosce o sprawy wojska" - ocenił Onet.
Oprócz sytuacji w USA na niekorzyść szefa BBN mają wpływać m.in. paraliż decyzyjny, szwankująca współpraca z Ministerstwem Obrony Narodowej i wojskiem oraz brak certyfikatów bezpieczeństwa.
- W tej atmosferze Przydacz przekonał Nawrockiego, że w krytycznych sytuacjach prezydent dostaje informacje z opóźnieniem, bo szef BBN nie ma prawa wglądu w tajne dokumenty - dowiedział się Onet od informatora z otoczenia głowy państwa.
Wówczas los Sławomira Cenckiewicza był niepewny, a dymisja miała wydawać się bliska. Jednak publikacja "GW" o lekach szefa BBN, które pominął w ankiecie bezpieczeństwa, paradoksalnie uchroniła go przed odwołaniem, a dziś sprawa ma być już nieaktualna. Gazetę spotkała krytyka za ujawnieni danych medycznych Cenckiewicza.
Źródło: Onet