Koniec z piwem na stoku? Polacy chcą zakazu sprzedaży alkoholu. Nowe badanie
Wyniki najnowszego badania przeprowadzonego przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna dla WP nie pozostawiają wątpliwości: Polacy domagają się twardych restrykcji. Aż 80 proc. badanych opowiada się za całkowitym zakazem sprzedaży alkoholu na stokach oraz wyrywkowymi kontrolami trzeźwości osób korzystających z wyciągów.
Zima w pełni, a wraz z nią powraca temat bezpieczeństwa na trasach narciarskich. Choć dla wielu "grzaniec" czy piwo w przerwie od zjazdów to nieodłączny element zimowego wypoczynku, większość społeczeństwa zaczyna postrzegać to jako realne zagrożenie. Wyniki badania dla WP pokazują miażdżącą przewagę zwolenników zaostrzenia przepisów.
Zdecydowana większość respondentów, bo aż 80 proc., uważa, że na stokach powinien zostać wprowadzony całkowity zakaz sprzedaży alkoholu, a narciarze powinni być poddawani wyrywkowym kontrolom trzeźwości. Co szczególnie istotne, ponad połowa badanych (51 proc.) wybrała odpowiedź "zdecydowanie tak", co świadczy o bardzo silnym poparciu dla radykalnych zmian w prawie. Odpowiedź "raczej tak" wskazało 29 proc. ankietowanych.
Narciarze na "podwójnym gazie" nie mają taryfy ulgowej
Przeciwnicy wprowadzania prohibicji i kontroli na stokach stanowią w polskim społeczeństwie marginalną grupę. Łącznie przeciwko takim rozwiązaniom opowiedziało się zaledwie 10 proc. badanych (7 proc. wybrało opcję "raczej nie", a tylko 3 proc. "zdecydowanie nie"). Kolejne 10 proc. respondentów nie ma w tej sprawie sprecyzowanego zdania.
Tak wysokie poparcie dla kontroli trzeźwości i zakazu sprzedaży alkoholu w bezpośrednim sąsiedztwie tras zjazdowych sugeruje, że Polacy coraz częściej stawiają bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich ponad tradycyjne zwyczaje panujące w górskich kurortach. Wprowadzenie wyrywkowych kontroli trzeźwości na stokach, wzorem tych przeprowadzanych na drogach, wydaje się rozwiązaniem, na które opinia publiczna jest już w pełni gotowa.
Czytaj też: Tragiczny wypadek w Szczyrku. Nie żyje narciarz
Badanie zostało zrealizowane przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie Wirtualnej Polski w dniach 16-19 stycznia 2026 roku. Badanie przeprowadzono metodą CAWI (wywiady internetowe) na reprezentatywnej grupie n=1063 dorosłych Polaków.
Pijani narciarze
Na polskich stokach coraz częściej widać problem zjazdów pod wpływem alkoholu. Policjanci i ratownicy podkreślają, że choć sprzedaż alkoholu w punktach gastronomicznych na stokach jest legalna, to już sama jazda na zorganizowanym terenie narciarskim w stanie nietrzeźwości jest wykroczeniem, a za przekroczenie progu 0,5 promila grożą mandaty lub wniosek do sądu.
W rozmowach ze służbami powraca też obrazek znany z ośrodków: narciarze po piwie czy grzańcu mają wyraźnie gorszą koordynację i podejmują większe ryzyko, co przekłada się na groźne kolizje. To właśnie te sytuacje napędzają dyskusję, czy ograniczenie dostępności alkoholu na trasach nie powinno zaczynać się od zakazu sprzedaży na samych stokach.
W ostatnich sezonach nie brakuje też interwencji służb, w związku ze stwarzaniem zagrożenia na trasie przez narciarzy pod wpływem. W ubiegłym roku na stokach w Wiśle policjanci natknęli się na mężczyznę, który leżał na śniegu i miał problem, by w ogóle się podnieść - badanie wykazało u niego ponad 1,5 promila, a sprawa trafiła do sądu. W tym samym czasie służby na beskidzkich trasach regularnie zabezpieczały wypadki i udzielały pomocy poszkodowanym, co tylko wzmacnia przekaz, że każdy zjazd "na podwójnym gazie" może skończyć się dramatem - dla samego narciarza albo dla osób, które znajdą się na jego torze jazdy.
Do tego dochodzą newralgiczne momenty sezonu, gdy część turystów traktuje stoki jak przedłużenie imprezy. GOPR w Beskidach, podsumowując okres świąteczno-noworoczny w 2025 roku, informował o blisko 180 interwencjach, z których część miała związek z nadmiernym spożyciem alkoholu. Także podczas nocy sylwestrowej.
Ratownicy i policjanci od lat apelują, by po alkohol sięgać dopiero po zakończeniu jazdy, ale w praktyce temat wraca co sezon, zwłaszcza gdy rośnie liczba zdarzeń i kosztownych akcji pomocowych. W tle tej powtarzalności coraz mocniej wybrzmiewa pytanie, czy utrzymywanie sprzedaży alkoholu na stokach nie dokłada kolejnej cegiełki do ryzyka, którego skutki widać później w statystykach interwencji.