Kolumbia wzmacnia granicę. Ponad 30 tys. żołnierzy po interwencji USA
Kolumbia rozmieściła ponad 30 tys. żołnierzy przy granicy z Wenezuelą po amerykańskiej operacji w Caracas i zatrzymaniu Nicolasa Maduro. Działania potwierdził minister obrony Pedro Arnulfo Sanchez w rozmowie z CNN.
Najważniejsze informacje:
- Kolumbia skierowała ponad 30 tys. żołnierzy na granicę z Wenezuelą po interwencji USA w Caracas.
- Minister obrony Pedro Arnulfo Sanchez wskazał na aktywność ELN i Tren de Aragua oraz zmianę sytuacji politycznej w Wenezueli.
- Według "El Nacional" sytuacja na granicy jest spokojna; w USA mają odbyć się przesłuchania Nicolasa Maduro i Cilii Flores.
Kolumbia zwiększyła obsadę posterunków wzdłuż granicy z Wenezuelą. Minister obrony Pedro Arnulfo Sanchez powiedział w CNN, że do niedzielnego popołudnia wzmocniono newralgiczne odcinki, gdzie działają grupy paramilitarne powiązane z przemytem narkotyków, w tym ELN i Tren de Aragua.
Podkreślił, że decyzja wynika z nagłej zmiany sytuacji politycznej po zbrojnej interwencji USA w aglomeracji Caracas.
Sanchez wyjaśnił, że chodzi o zapobieganie przenikaniu uzbrojonych formacji i stabilizację ruchu przygranicznego. Kolumbijska armia rozstawiła dodatkowe siły na odcinkach o największej aktywności przestępczej, by ograniczyć ryzyko eskalacji po stronie wenezuelskiej. To reakcja na wydarzenia, do których doszło w sobotę we wczesnych godzinach porannych w Caracas.
Wenezuelski dziennik „El Nacional” odnotował, że po stronie Wenezueli granica z Kolumbią pozostaje spokojna. Redakcja wskazała, że widoczna jest głównie obecność wielu zagranicznych dziennikarzy szukających relacji mieszkańców o zatrzymaniu Maduro oraz o możliwych zmianach w kraju.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Trump zaatakuje Kolumbię? "Brzmi to dla mnie dobrze"
Co dalej z Maduro?
Amerykańskie wojsko przeprowadziło kilka uderzeń na cele w aglomeracji Caracas. Według relacji, celem był m.in. Fort Tiuna, port w La Guaira oraz lotnisko Higuerote. Siły USA ujęły Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores.