Kolejne porodówki do zamknięcia? Minister odpowiedziała
- Myślę, że nie możemy uciekać od tego, że w Polsce jest demografia taka, jaka jest, w związku z tym na pewno takie procesy, jeżeli będą niezbędne, pewnie należy się ich spodziewać - przekazała w piątek minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, pytana o to, czy należy spodziewać się zamknięć kolejnych oddziałów położniczych.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda była w piątek gościem na antenie Radia ZET. Przez prowadzącego została zapytana m.in. o to, czy "po latach będzie wspominana jako ministra od znikających porodówek w Polsce".
- No myślę, że nie. Ja zdecydowanie wspieram kobiety, które chcę, żeby rodziły bezpiecznie w naszym kraju i decyzje dotyczące porodówek zapadają przede wszystkim w regionach, zapadają również poprzez decyzje właścicieli i dyrektorów szpitali - odpowiedziała na to minister.
Minister zdrowia: Część z tych porodówek jest zawieszana, a nie zamykana
Na to prowadzący Marcin Zaborski odparł, że "tylko w styczniu zamknięto 18 porodówek w całej Polsce", a Sobierańska-Grenda odpowiedziała od razu: - Chyba nie 18.
- Myślę, że część z tych porodówek jest zawieszana, a nie zamykana, natomiast faktycznie my ten proces śledzimy i obserwujemy, ale mamy również takie decyzje sprzed kilku tygodni, kiedy wojewoda nie wyraził zgody na zamknięcie porodówki w jednym z województw. W związku z tym to jest decyzja, która zapada jednak po wieloetapowych przemyśleniach i wierzę, że jest skrojona na potrzeby danego regionu - podkreśliła.
Dopytywana po raz kolejny, czy kolejne oddziały położnicze będą zamykane w Polsce, powiedziała: - Myślę, że nie możemy uciekać od tego, że w Polsce jest demografia taka, jaka jest, w związku z tym na pewno takie procesy, jeżeli będą niezbędne, pewnie należy się ich spodziewać.
- My zabezpieczamy kobiety tym, że profesjonalna obsługa położnej, miejsce do takich narodzin, które - gdyby nie dojechała, gdyby była taka potrzeba - powinny być zabezpieczone - kontynuowała, dodając, że "to szczególnie leży w naszej trosce".
- To jest plan B - to mają być tak zwane pokoje narodzin, czyli wydzielone izby z całodobowym dyżurem położnej, która ma albo przyjąć poród, jeśli trzeba, albo towarzyszyć ciężarnej transporcie do porodówki. Ile takich pokoi narodzin zostało w Polsce otwartych? - zapytał prowadzący.
Na to pytanie minister zaczęła wyjaśniać, że "to jest nowy produkt rozliczeniowy, który wprowadzono, więc na tę chwilę dopiero są plany i są rozmowy w tej kwestii". - Poprzednio szpitale organizowały takie wsparcie i takie dyżury, natomiast nie było to finansowane przez NFZ, w tej chwili taka możliwość istnieje, więc myślę, że to jest wsparcie dla dyrektorów szpitali - przekazała.
Pytana o to, ile czasu minie do momentu, w którym pierwsze pokoje narodzin zaczną działać, podała: - Zobaczymy, to jest wola dyrektora, ja myślę, że to są dni, to nie jest długi okres. Zachęcam dyrektorów, żeby z takich możliwości korzystali - podsumowała.
Źródło: Radio ZET, WP Wiadomości