Kolejna afera w Ukrainie. Deputowana obiecywała sankcje za pieniądze
Ukraińskie służby antykorupcyjne rozbiły grupę przestępczą kierowaną przez ukraińską deputowaną. Jak przekazały media, chodzi o deputowaną partii "Za przyszłość" Annę Skorochod. Razem ze wspólnikami miała wyłudzić 250 tys. dolarów.
Jak przekazała Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU), członkowie grupy zaoferowali przedstawicielowi biznesu 250 tys. dolarów w zamian za zorganizowanie nałożenia sankcji przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy na firmę konkurencji.
Z ustaleń śledztwa wynika, że sankcji nie nałożono - podejrzani wzięli pieniądze, ale nie znaleźli chętnych do współpracy w radzie bezpieczeństwa.
NABU opublikowało także nagranie, na którym kobieta grozi jednemu z mężczyzn i wymusza od niego pieniądze. Według mediów to Anna Skorochod - deputowana partii "Za przyszłość", dawniej związana ze "Sługą Narodu" Wołodymyra Zełenskiego.
Deputowana się broni
Skorochod potwierdziła, że przeprowadzono u niej czynności śledcze. "Nie mam nic do ukrycia, moja działalność jest w moich rękach. Jednak czas i kontekst tych wydarzeń prowadzą do jednoznacznych wniosków: postrzegam to jako bezpośrednią presję na opozycję i próbę zablokowania mojej działalności politycznej z powodu pryncypialnego stanowiska" - napisała w mediach społecznościowych.
Prokuratura wnioskowała o areszt polityczki, jednak sąd zażądał tylko kaucji. Sama Skorochod powtórzyła opinię, że sprawa jest polityczna.
- Całkowicie nie zgadzam się z tą bajką przedstawioną w tej sprawie. I proszę, aby wszyscy na Ukrainie zobaczyli, jak przebiega rozprawa sądowa. Kategorycznie nalegam na przeprowadzenie rozprawy publicznej, ponieważ materiały prezentowane w mediach społecznościowych i online nie odpowiadają rzeczywistości - mówiła.
Skorochod została ukraińską deputowaną w 2019 roku. Należała początkowo do partii "Sługa Narodu", jednak po kilku miesiącach została wykluczona po tym, jak głosowała przeciwko projektom ustaw forsowanym przez formację.
To kolejna afera korupcyjna w Ukrainie w ostatnich tygodniach. Nie tak dawno głośno było o sprawie korupcji w sektorze energetycznym, w wyniku którego zdymisjonowano ministrów sprawiedliwości i energetyki. W wyniku afery odszedł też szef biura prezydenta Andrij Jermak, uważany za jedną z najbardziej wpływowych osób w Ukrainie.