KE naciska ws. reformy PIP. Pełczyńska-Nałęcz: Bezprecedensowa sytuacja
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy poróżniła w ostatnich dniach koalicję rządzącą i doprowadziła do awantury w rządzie. Na likwidację tzw. umów śmieciowych stanowczo naciska Lewica. - Jesteśmy na etapie, kiedy ta reforma została wpisana do KPO i jest już we wniosku o płatność, więc to jest sytuacja, w której tę reformę trudno zmienić - przyznała w programie “Tłit” minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Szefowa resortu pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk chciała, aby inspektor pracy mógł decyzją administracyjną przekształcać pozorne umowy cywilnoprawne typu B2B w etaty. To wywołało jednak kontrowersje w rządzie. Premier Donald Tusk powiedział, że takiego rozwiązania nie zaakceptuje. Sytuację, jako główna negocjatorka z Komisją Europejską, skomentowała w programie Wirtualnej Polski minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, przyznając, że trudno będzie wycofać się z ustaleń z Brukselą.
- To jest bardzo trudne, (...), ale moją rolą jest usłyszeć, jaka jest nowa decyzja i zrobić wszystko, co możliwe. Niemniej to jest bezprecedensowa sytuacja i bardzo trudna - przekazała.
Państwowa Inspekcja Pracy do reformy. Koalicja poróżniona
Sama Pełczyńska-Nałęcz wyraziła opinię, że fakt niezatrudniania młodych osób na podstawie umowy o pracę może być czynnikiem antydemograficznym, ale przyznała, że kwestią nieuregulowaną pozostaje to, jak przestrzegać nawet obowiązujących już przepisów w tym zakresie. Jednocześnie oznajmiła, że większą rolę mają tu do spełnienia Ministerstwo Pracy oraz Ministerstwo Sprawiedliwości.
Pytana o to, kiedy na jej biurko musi trafić ostateczny projekt ustawy, która ma wprowadzać nowe rozwiązania, a zarazem być akceptowana przez wszystkich koalicjantów, minister funduszy zapewniła, że "cokolwiek dostanie, zrobi wszystko, by wykonać zmienioną decyzję". - Czy to będzie możliwe? Nie wiem. To jest trudne, ale jest decyzja, po mojej stronie jest próba optymalnej realizacji - skwitowała.