Karnawałowa bitwa na pomarańcze. Prawie 140 rannych
Podczas niedzielnej bitwy na pomarańcze w Ivrei ucierpiało 138 osób. Wydarzenie przyciągnęło ok. 40 tys. widzów. Organizatorzy wprowadzili w tym roku rygorystyczne wymogi dla dostawców owoców, by wykluczyć powiązania z mafią.
Najważniejsze informacje:
- 138 osób odniosło obrażenia; 17 trafiło do szpitala, brak ciężkich przypadków.
- Bitwę oglądało ok. 40 tys. widzów; kolejne starcia odbędą się w dwa ostatnie dni karnawału.
- Wprowadzono protokół antymafijny: pomarańcze tylko z legalnych źródeł, z autocertyfikatem.
W niedzielę w Ivrei na północy Włoch odbyła się tradycyjna bitwa na pomarańcze. Lokalny bilans mówi o 138 poszkodowanych, głównie po uderzeniach w głowę i oczy oraz w wyniku upadków. Do szpitala przewieziono 17 osób.
Władze podkreślają, że nie odnotowano ciężkich obrażeń. Wydarzenie przyciągnęło ok. 40 tys. widzów.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pół Polski na żółto. IMGW wydał ostrzeżenia
Kiedy kolejne starcia i na czym polega ta tradycja?
Trzy widowiskowe starcia kolorowo ubranych drużyn są kulminacją karnawału w historycznej Ivrei, niedaleko Turynu. Dwie następne bitwy zaplanowano na dwa ostatnie dni karnawału. Według lokalnej tradycji korzenie wydarzenia sięgają średniowiecza i nawiązują do buntu mieszkańców przeciw okrutnemu feudałowi.
W tym roku obowiązuje nowy protokół uzgodniony przez organizatorów i władze miasta. Zakłada on, że pomarańcze mogą pochodzić wyłącznie z legalnych źródeł: z upraw i firm wolnych od powiązań z mafią oraz od pracy przymusowej. Każdy dostawca musi przedstawić tzw. autocertyfikat antymafijny oraz pełną dokumentację firmy rolnej, w tym bilanse z trzech ostatnich lat.
Jakie środki bezpieczeństwa zastosowano podczas imprezy?
Organizatorzy i służby medyczne przygotowują się co roku na wysoki odsetek lżejszych urazów, typowych dla tej imprezy.
Podczas niedzielnego starcia dominowały kontuzje po uderzeniach cytrusami oraz potłuczenia po upadkach. Lokalne władze potwierdziły brak poważnych obrażeń mimo dużej liczby interwencji.