Kandahar: trwają walki czy jest spokój?
W afgańskim Kandaharze trwały w niedzielę gwałtowne walki między frakcjami pasztuńskimi, rywalizującymi między sobą o władzę nad miastem - podała agencja Reutera. Rzecznik pasztuńskiego przywódcy Gula Ahgy Szerzaja twierdzi jednak, że w Kandaharze jest spokojnie.
09.12.2001 | aktual.: 22.06.2002 14:29
Kandahar, do niedawna główna ostoja talibów i siedziba ich przywódcy, mułły Mohammada Omara, poddał się zdobywcom w piątek. Kapitulację talibów w mieście przyjął były mudżahedin i zarazem były wojskowy komendant Kandaharu, mułła Naqibullah. Korzysta on z osobistego poparcia szefa tymczasowego rządu Afganistanu Hamida Karzaja.
Siedzibę gubernatora miasta zajął jednak Gul Agha Serzaj, rywal Naqibullaha i dawny mudżahediński gubernator miasta. Rzecznik Szerzaja, Khalid Pashtun oświadczył w sobotę, że mułła Naqibullah powinien odejść, gdyż jego władza oznaczałaby podtrzymanie faktycznych rządów talibów nad miastem.
Jak powiedział Reuterowi w niedzielę jeden z pusztuńskich dowódców, kapitulując w piątek talibowie przekazali Naqibullahowi wszystkie swe czołgi i inną ciężką broń. Spośród wszystkich dowódców pusztuńskich, mułła Naqibullah ma największą ilość broni i czołgów w mieście - podkreślił informator Reutera, który zastrzegł sobie anonimowość.
Informacje te zdementował jednak rzecznik Gula Ahgy Szerzaja. To wszystko kłamstwa, nie wiem, dlaczego się to mówi. Ubiegłej nocy sytuacja w Kandaharze była całkowicie spokojna - powiedział Reuterowi Khalid Pasztun.
Do Kandaharu przybył desygnowany na premiera tymczasowego rządu Hamid Karzai. Według informacji przekazanych przez jego rodzinę agencji AFP, Karzai ma zamiar pogodzić walczące w tym mieście frakcje. (mag)