Kaczyńskiemu puściły nerwy? Ostry wpis prezesa PiS
"W związku z ostatnimi publicznymi wypowiedziami niektórych członków PiS informuję, iż każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS" - ostrzegł Jarosław Kaczyński w mediach społecznościowych.
Jarosław Kaczyński od kilkunastu dni nie uczestniczy aktywnie w życiu publicznym z powodów zdrowotnych. Niedawno wyszedł ze szpitala, gdzie spędził ponad tydzień z powodu infekcji.
Najbliżsi współpracownicy prezesa PiS zapewniali jednak w rozmowie z mediami, że Kaczyński na bieżąco jest z nimi w kontakcie i nie zrobił sobie wolnego od kierowania partią.
Piątkowy wpis zdaje się to potwierdzać. "Szanowni Państwo, w związku z ostatnimi publicznymi wypowiedziami niektórych członków PiS informuję, iż każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość. Takie zachowania skrajnie szkodzą Polsce i PiS" - napisał Jarosław Kaczyński na portalu X.
Co miał na myśli Kaczyński? Nie określił, o jakich "szkodliwych dyskusjach" pisze, ale możemy się domyślać, że chodzi o słowne przepychanki między politykami Prawa i Sprawiedliwości.
Z pozoru niewinna przepychanka na korytarzu sejmowym posłów Ryszarda Terleckiego i Sebastiana Kalety przerodziła się w kolejną kłótnię toczoną w mediach.
Nie pozwolił skończyć Terleckiemu. "Może pan się nie wypowiada"
Przed kamerą TVN24 Kaleta przepchnął barkiem Terleckiego, który - jak twierdzą niektórzy - rwał się do skrytykowania Zbigniewa Ziobry. Młody poseł byłemu szefowi klubu PiS zablokował szansę na wypowiedź.
To było tego samego dnia, kiedy komisja regulaminowa zdecydowała o ukaraniu naganą posła PiS Zbigniewa Ziobro. Reporterka TVN Arleta Zalewska w Sejmie pytała posłów o ocenę sytuacji. W swoich mediach społecznościowych zamieściła nagranie z rozmowy z Ryszardem Terleckim.
Dziennikarka zapytała, czy Terlecki zabrałby pieniądze Ziobrze za to, że nie przychodzi do Sejmu. - Jak nie przychodzi, to trudno - odpowiedział krótko poseł PiS. - Czyli powinno być ucięte uposażenie i dieta? - dopytywała Zalewska. - Właśnie nie wiem, jak to jest w przepisach - przyznał Terlecki.
Wtedy doszło do niespotykanej sytuacji. Do rozmowy - przerywając Terleckiemu - włączył się inny poseł PiS, Sebastian Kaleta. - Może pan się w tej sprawie już nie wypowiada - uciął krótko. Dziennikarka zdziwiła się i dopytywała, czemu przerywa rozmowę z innym posłem.
- Chciałbym się w tej sprawie wypowiedzieć - stwierdził Kaleta. - Ciekawe, może się czegoś dowiemy - skomentował Terlecki.
Nagranie z tą wymowną scenką krążyło od kilku dni po partii i wywoływało skrajne emocje - od śmiechu i kpin, po zdziwienie i irytację. Pisaliśmy o tym w Wirtualnej Polsce.
Dwa dni po tym Terlecki na sejmowym korytarzu - znów przed kamerą TVN24 - odwinął się Kalecie. Nazwał go "gów*****rią".