"Jesteśmy na wojnie". Rozpoczęli operację w kraju przy wsparciu USA
Rozpoczęła się dwutygodniowa operacja w Ekwadorze wymierzona w gangi narkotykowe. Na najbardziej dotkniętych przemocą narkotykową obszarach wprowadzona została godzina policyjna. W akcji uczestniczy 75 tysięcy policjantów i żołnierzy. Rząd w Quito może liczyć na wsparcie ze strony USA.
Ekwadorska operacja przeciwko gangom narkotykowym wystartowała w niedzielę 15 marca. Jak podaje CBS News, działania podjęte zostały we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i potrwają dwa tygodnie. Władze w Quito już w ubiegłym tygodniu zapowiedziały "bardzo silną ofensywę", oświadczając, że "są na wojnie".
Ekwador. Operacja przeciwko gangom narkotykowym
Minister spraw wewnętrznych Ekwadoru John Reimberg zwrócił się do gangów narkotykowych za pośrednictwem wpisu na platformie X. "Do mafii: skończył się wasz czas. Nic nas nie powstrzyma" - napisał.
Z kolei prezydent Daniel Noboa ogłosił w piątek godzinę policyjną, obowiązującą od 23 do 5 rano. Ma ona obowiązywać w czterech nadmorskich prowincjach: Guayas, Los Rios, Santo Domingo de los Tsachilas oraz El Oro, którymi biegną główne szlaki przemytu narkotyków w kraju.
Na te tereny skierowanych zostało jednocześnie około 35 tys. funkcjonariuszy policji, jednak łącznie, o czym informują władze, zmobilizowano 75 tys. policjantów i żołnierzy.
Przestępczość narkotykowa kwitnie w Ekwadorze
Ekwador, z uwagi na swoje położenie, jest kluczowym szlakiem dla przemytników, transportujących przez kraj ok. 70 proc. narkotyków z Kolumbii i Peru. Jednocześnie kraj należy do liczącej 17 państw antynarkotykowej koalicji, powołanej przez Donalda Trumpa na początku marca.
Prezydent Noboa stara się walczyć z gangami, jednak mimo wysiłków, w ciągu ostatnich dwóch lat wskaźniki przestępczości, w tym morderstw czy zaginięć w kraju, nie spadły.
Rola sił amerykańskich nie jest do końca znana. Media za oceanem przypominają, że działania wojskowe przeciwko kartelom narkotykowym Amerykanie przeprowadzali wspólnie z siłami ekwadorskimi już od początku miesiąca.
W ich ramach zniszczono m.in. obóz szkoleniowy dla handlarzy narkotyków, znajdujący się koło granicy z Kolumbią. Obóz należał do grupy Comandos de la Frontera (CDF), będącej dysydencką frakcją dawnych Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC).
Źródło: CBS News, tvn24.pl