Jarosław Kaczyński zabronił im kandydować. Działacze PiS posłuchają prezesa?

Kilka dni temu prezes PiS stanowczo oświadczył: kto zarabia w spółce skarbu państwa, ten nie może kandydować w wyborach samorządowych. Ta zapowiedź nie wszystkim działaczom PiS się spodobała. Są tacy, którzy nie chcą rezygnować z pracy w spółkach, a kandydować i tak zamierzają.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czy działacze PiS posłuchają prezesa Jarosława Kaczyńskiego?
Czy działacze PiS posłuchają prezesa Jarosława Kaczyńskiego? (PAP, Fot: Paweł Supernak)
WP

- Zapadła decyzja zgodnie z naszymi deklaracjami, które składalem wielokrotnie. Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Ci, którzy funkcjonują w spółkach Skarbu Państwa, i robią to dobrze, są przez nas szanowani, ale nie będziemy łączyć tych funkcji - stwierdził Jarosław Kaczyński 6 lipca po posiedzeniu Komitetu Politycznego PiS.

Jak informuje "Fakt", po tym oświadczeniu Komitet Polityczny PiS wskazał na Piotra Wysockiego jako kandydata na prezydenta Bełchatowa. Tymczasem Wysocki pracuje w PGE KWB Bełchatów, gdzie zarabia ponad 100 tys. zł rocznie.

Kandydat na prezydenta Bełchatowa nie jest we władzach spółki, pracuje jako elektromonter maszyn na przodku. Prezes Kaczyński mówił jednak o osobach, które "mają wysokie pensje w spółkach Skarbu Państwa". Co na to sam zainteresowany? Zrezygnuje z pracy?

WP

- Ja zrozumiałem to tak, że chodzi o osoby na stanowiskach - mówi "Faktowi" Wysocki. Zapewnia też, że jeśli zostanie prezydentem Bełchatowa, to zrezygnuje z pracy w PGE KWB Bełchatów. Problem w tym, że zgodnie ze słowami Jarosława Kaczyńskiego, Wysocki w ogóle nie powinien kandydować.

Jak wylicza "Fakt", nie jest to jedyny oficjalny kandydat PiS w wyborach samorządowych, który zarabia w spółce skarbu państwa. Na przykład kandydat na prezydenta Sopotu Piotr Meller jest prezesem spółki córki w grupie Energa. W ubiegłym roku zarobił w niej 400 tys. zł.

Źródło: "Fakt"

Polub WP Wiadomości
WP
WP