Irańskie władze przejmują anteny i nagrania z monitoringu. Celem identyfikacja uczestników protestów
W Teheranie trwa akcja przejmowania anten satelitarnych i nagrań z prywatnych kamer. Według PAP, służby chcą w ten sposób namierzać osoby biorące udział w antyrządowych demonstracjach trwających od końca grudnia.
Irańskie służby w stolicy intensyfikują działania wobec uczestników demonstracji, które trwają od końca grudnia. Jak informuje opozycyjny portal Iran International, wg PAP, funkcjonariusze przejmują anteny satelitarne oraz zabezpieczają zapisy z domowych kamer monitoringu, co ma ułatwić identyfikację protestujących.
Blokada internetu i poszukiwania terminali Starlink
Od 8 stycznia w kraju obowiązuje blokada internetu naziemnego. Rząd — jak podaje Iran International - stara się namierzyć i skonfiskować terminale Starlink, które umożliwiają obejście państwowych ograniczeń dzięki łączności satelitarnej. Urządzenia te są w Iranie nielegalne i trafiają do kraju przemytem z Iraku lub drogą morską z Dubaju. Według dziennika "Wall Street Journal" terminale dostarczały wcześniej organizacje pozarządowe oraz komercyjni pośrednicy.
W niektórych dzielnicach Teheranu funkcjonariusze sił bezpieczeństwa mieli podszywać się pod pracowników przedsiębiorstw komunalnych, by dostać się do mieszkań — relacjonuje portal Iran International. Agencja AP podała, że we wtorek międzynarodowe połączenia telefoniczne zostały przynajmniej czasowo i częściowo odblokowane.
Rosnący bilans ofiar i napięcia regionalne
Irańska organizacja praw człowieka HRANA, działająca z USA i opierająca się na informacjach od sieci aktywistów w Iranie, oceniła, że zginęło co najmniej 646 osób. To liczba zweryfikowanych ofiar śmiertelnych. Według HRANA wśród zabitych jest 505 uczestników protestów, w tym dziewięcioro dzieci, a także 133 żołnierzy i funkcjonariuszy, jeden prokurator i siedmiu cywilów niebiorących udziału w protestach. Trwa weryfikacja danych o 579 kolejnych ofiarach.
Izraelskie media informują o podwyższonej gotowości armii na "niespodziewane scenariusze". Publiczny nadawca Kan podał, że władze irańskie biorą pod uwagę możliwość spełnienia przez prezydenta USA Donalda Trumpa groźby ataku w obronie protestujących. Według "Times of Israel" taki rozwój wydarzeń mógłby doprowadzić do kolejnej wojny między Izraelem a Iranem.
Gospodarka w kryzysie. Protesty wyszły poza bazar
Zapłonem dla obecnej fali demonstracji były problemy gospodarcze: gwałtowna zapaść riala i wysoka inflacja. W ubiegłym roku 1 dolar kosztował ponad 1,4 mln riali, a inflacja w grudniu przekroczyła 42 proc. Iran boryka się również z poważnym kryzysem wodnym i niedoborem energii; władze ponownie mówią o konieczności przeniesienia stolicy w rejon z lepszymi zasobami wodnymi.
Strajk teherańskich kupców rozpoczął się 28 grudnia i wyszedł poza Wielki Bazar. Demonstracje szybko nabrały politycznego charakteru, podważając legitymację władz Republiki Islamskiej. Protestujący palili wizerunki ajatollaha Alego Chameneia i skandowali "śmierć dyktatorowi".