Tak Trump może przejąć Grenlandię. "Niewyobrażalna opcja"
Stany Zjednoczone nie wykluczają wojskowej interwencji, by zdobyć wpływy na Grenlandii. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej stwierdził, że taki ruch oznaczałby koniec Sojuszu Północnoatlantyckiego. - NATO byłoby martwe w momencie wojny między państwami członkowskimi - powiedział.
Prezydent USA Donald Trump nie porzucił planów przejęcia Grenlandii. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podczas jednej z konferencji stwierdziła, że "wykorzystanie sił zbrojnych USA jest oczywiście zawsze opcją, którą dowódca ma do dyspozycji".
Coraz więcej pojawia się jednak informacji, że Trump chciałby "kupić" wyspę, np. proponując mieszkańcom Grenlandii do 100 tys. dolarów za poparcie odłączenia wyspy od Danii.
Były szef BBN: to byłby koniec NATO
Gen. Stanisław Koziej w rozmowie z "Faktem" stwierdził, że ewentualna inwazja byłaby "końcem NATO".
- Przede wszystkim operacja zbrojna Amerykanów na Grenlandii to niewyobrażalna opcja. To musiałoby oznaczać koniec Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział wojskowy.
- Zbrojna operacja na Grenlandii ze strony Stanów Zjednoczonych, to opcja o śladowym stopniu prawdopodobieństwa. Gdyby do niej doszło, oczywiście Sojusz Północnoatlantycki nie mógłby zareagować w żaden sposób. NATO byłoby martwe w momencie konfliktu pomiędzy państwami członkowskimi - podkreślił były szef BBN.
Inna metoda osiągnięcia wpływów w Grenlandii
Stwierdził, że bardziej prawdopodobne jest "hybrydowe przejęcie" Grenlandii.
- A więc przy wykorzystaniu różnych innych instrumentów, ale nie tych zbrojnych. Poniżej poziomu otwartej operacji wojskowej, a więc za pomocą finansowych transakcji, politycznych negocjacji z władzami Grenlandii, zachęt, nacisków, presji - powiedział.
Według byłego szefa BBN, w ramach takich działań Grenlandia mogłaby pozostać autonomiczną częścią Danii, ale USA mogłyby wynegocjować większą obecność wojsk amerykańskich na wyspie.
Źródło: "Fakt"