"Ile jeszcze przed nami?". Pałac zapłaci za sprawę Andrzeja?
W czwartek świat obiegła zaskakująca informacja o zatrzymaniu byłego brytyjskiego księcia Andrzeja. Choć arystokrata jeszcze tego samego dnia opuścił areszt, sprawa związków z finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem kładzie się cieniem nie tylko na nim, ale na całej rodzinie królewskiej. Media na Wyspach zastanawiają się, w jaki dużym stopniu afera wpłynie na dalsze losy rodu Windsorów.
Zatrzymanie przez policję Andrzeja Mountbatten-Windsora to sytuacja bez precedensu. Sprawa zaskoczyła nie tylko brytyjską monarchię, ale praktycznie wszystkich, którzy choć trochę interesowali się losami upadłego księcia i aktami Epsteina.
Pałac Buckingham nie zwlekał z ustosunkowaniem się do afery, ale zrobił to w bardzo lakoniczny sposób. Król Karol III stwierdził jedynie, że jego rodzina zamierza współpracować z organami ścigania i że prawo musi być przestrzegane. Więcej toczącego się postępowania nie zamierza komentować.
Szok na Wyspach. Andrzej Mountbatten-Windsor zatrzymany
Brytyjskie media od wczoraj zastanawiają się, jak duży wpływ sprawa Andrzeja będzie miała dla wszystkich Windsorów. Ostatni czas nie jest dla nich łatwy z uwagi na choroby księżnej Kate i samego króla, a także otwartą wojnę, jaką bliskim wytoczył jakiś czas temu książę Harry.
Tym bardziej zdumieni dziennikarze BBC podkreślają, że "mężczyzna" zatrzymany w czwartek przez policję "zaledwie kilka tygodni temu był księciem Andrzejem", który deklarował swoje oddanie monarchii i przyrzekał, że jest niewinny, a "kilka miesięcy temu oficjalnie pojawił się na schodach katedry w Westminsterze wśród całej rodziny na pogrzebie księżnej Kentu".
"Nikt nie zazdrości teraz pozycji króla" - stwierdzają.
Monarchia odpowie za aferę byłego księcia?
Oczywiście, zwolennicy monarchii przypominają, że Karol III dość stanowczo potraktował młodszego brata, szybko odbierając mu tytuły i dom, a także unikając odwoływania się do więzów krwi w czwartkowym oświadczeniu. Ich zdaniem to dowód na to, że król odkłada na bok rodzinną lojalność na rzecz dobra narodu.
Jonathan Dimbleby, biograf i przyjaciel Karola III, pojawiając się w programie BBC World at One, stwierdził nawet, że "nie sądzi, aby sprawa zaszkodziła monarchii".
- Myślę, że musimy oddzielić pojęcie rodziny od instytucji monarchii. Uważam, że to bardzo ważne, gdyż bardzo łatwo jest je godzić - powiedział.
Są i tacy, dla których aresztowanie Andrzeja przyniesie rodzinie królewskiej odrobinę oddechu, a traktowanie brata króla jako zwykłego podejrzanego umniejszy wyrządzonym przez niego krzywdom.
"Może to być kropla pocieszenia w tym okropnym dniu. Ale nie zbliża się nawet do połowy pełnej szklanki" - zauważa brytyjski państwowy nadawca.
Co czeka ród Windsorów?
Przez lata, przez dekady, Pałac Buckingham, instytucja służąca rodzinie królewskiej, wyznaczał granicę między publiczną rolą członków rodziny a ich życiem prywatnym, jednak dla wielu zwykłych Brytyjczyków to rozróżnienie w ogóle nie istnieje. Pałac, rodzina królewska, monarchia - wszystko wydaje się być jednością.
Andrzej mógł nie pojawiać się na królewskim balkonie od dłuższego czasu, ale przez ponad sześć dekad był częścią tego, co jego ojciec, książę Filip, nazywał "rodzinnym biznesem".
"Były książę Andrzej to Mountbatten-Windsor i pozostaje w linii sukcesji do korony. Krew królewska jest istotą monarchii" - czytamy na łamach bbc.com. Portal ocenia, że nawet gdyby Andrzej był "zwykłym człowiekiem", jego wcześniejsze relacje z rodziną królewską i Pałacem wystarczyłyby, by wciągnąć monarchię w kontrowersje.
"Monarchia to ciągłość. To nagromadzenie tego, co było wcześniej, a także żywa istota reagująca na teraźniejszość" - dodają dziennikarze, zadając pytanie "ile jeszcze przed nami?".
Źródło: BBC