Na początku lipca ma dojść do spotkania ekspertów stałej Polsko- Czeskiej Komisji Granicznej. Kolejny raz zostanie podjęta próba rozwiązania problemu zwrotu przez naszych południowych sąsiadów ziemi należnej Polsce. Biuro prasowe Straży Granicznej, której eksperci reprezentują Polskę w komisji, lakonicznie stwierdza, że trudno jest określić termin ostatecznego zakończenia negocjacji, a "sprawa jest bardzo trudna i pomimo dobrej woli strony czeskiej zwłoka wynika z problemów natury technicznej" - podaje dziennik.
Po koniec lat 50. Polska i Czechosłowacja zdecydowały się na korektę granicy. Przeprowadzono wówczas kilkadziesiąt zmian. Do największych doszło na granicy Śląska i Moraw. Niewielkie zmiany dotyczyły Orawy, Spiszu, Śląska Opolskiego i Dolnego Śląska. Podstawowym kryterium zmian dla komunistycznych rządów było skrócenie granicy między - oficjalnie - zaprzyjaźnionymi krajami, aby mogły być one... skuteczniej strzeżone. Większość z gruntów, które znalazły się po drugiej stronie granicy należała do prywatnych właścicieli. Z dnia na dzień pole polskiego rolnika zostało przedzielone granicą i znalazło się w Czechosłowacji. Po przeprowadzeniu bilansu okazało się, że zmiany skróciły linię graniczną o 80 kilometrów, a terytorium polskie zostało zmniejszone o 368,5 hektara - informuje gazeta.
Umowa z 1958 r. nie przewidywała odszkodowań dla właścicieli gruntów, które znalazły się po drugiej stronie granicy. Uzgodniono, że w ciągu roku polskie straty zostaną zrekompensowane. Warunki mieli ustalić pełnomocnicy obu rządów. Nie doszło jednak do tego - pisze "Dziennik Polski". (PAP)